Motywy religijne w literaturze i sztuce. Omów na wybranych..

Ad. apokalipsa

Polecam "Piosenka o końcu świata" Czesława Miłosza

- malarstwo - Albrecht Dürer "Czterej jeźdźcy Apokalipsy" Obraz, Hans Memling "Sąd Ostateczny" Obraz, fresk Michała Anioła "Sąd Ostateczny" Link

- a moze jakiś film - w końcu to też sztuka, X muza - pierwszy z brzegu np. Armagedon

Oprócz tego znalazłem coś takiego (może cos z tego wyciągniesz) Link

Ad. potop

- muzyka - "Stary Noe" grupa Exodus, Arka Noego - niby bezsensu ale jak sie uprzeć to się da podciagnąc, opera pt. "Potop" Igora Strawińskiego,

Tylko tyle. Nic wiecej nie wiem i nie pamiętam, ale może cos się przyda.

wymiennik

 

Quiz - jaki to obraz?

Hans Memling - "Sąd Ostateczny".

Pochodził z Niemiec, specjalizował sie w obrazach sakralnych. Jeden z najważniejszych przedstawicieli wczesnego odrodzenia w Europie. "Sąd ostateczny" obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

Moja kolej:

jest też film pod tym tytułem

linki - dopisujcie!

Komentarze, no comments Naprawdę szkoda na to czasu:

Cytat:Bazylika Najświętszej Marii Panny jest szesnastym co do wielkości kościołem na świecie i największym zbudowanym z cegły. Powstała w XV w. zbudowana przez polskich niewolników pod nadzorem Krzyżaków. Dlatego pewnie jest niesymetryczna i krzywa. Wewnątrz znajduje się lub powinien się znajdować, między innymi, "Sąd ostateczny" Hansa Memlinga zrabowany przez gdańskiego kapra (czyli pirata) Paula Benecke (sądząc z nazwiska to Niemiec był) oraz przecudnej urody zegar pokazujący cały wszechświat. Zdjęcie zrobione jest z wieży ratusza głównomiejskiego. Dla nie wtajemniczonych informacja: ratusz głównomiejski znajduje się na starówce (300 km>>) przy Długim Targu, a ratusz staromiejski przy ul. Korzennej, obok domu Heweliusza.



Cytat:Ostatnio słyszałem jak jakiś debil wypowiadał się w telewizji, że Niemcom zawdzięczamy Gdańsk. Chyba debilu miałeś na myśli te ruiny. Wszystko, co w Gdańsku powstało, a co zostało zniszczone w 1945 r. z powodu wywołania przez Niemcy II Wojny Światowej (o tym pewnie debilu nie wiesz) i odbudowane przez Polskę po II Wojnie, zostało sfinansowane z dochodów z handlu towarami z Polski i do Polski. Polsce i Polakom zawdzięczamy Gdańsk, a nie Niemcom, palancie.

linki - dopisujcie!

Cytat:Komentarze, no comments Naprawdę szkoda na to czasu:


Cytat:Bazylika Najświętszej Marii Panny jest szesnastym co do wielkości kościołem na świecie i największym zbudowanym z cegły. Powstała w XV w. zbudowana przez polskich niewolników pod nadzorem Krzyżaków. Dlatego pewnie jest niesymetryczna i krzywa. Wewnątrz znajduje się lub powinien się znajdować, między innymi, "Sąd ostateczny" Hansa Memlinga zrabowany przez gdańskiego kapra (czyli pirata) Paula Benecke (sądząc z nazwiska to Niemiec był) oraz przecudnej urody zegar pokazujący cały wszechświat. Zdjęcie zrobione jest z wieży ratusza głównomiejskiego. Dla nie wtajemniczonych informacja: ratusz głównomiejski znajduje się na starówce (300 km>>) (300 km>>) przy Długim Targu, a ratusz staromiejski przy ul. Korzennej, obok domu Heweliusza.



Cytat:Ostatnio słyszałem jak jakiś debil wypowiadał się w telewizji, że Niemcom zawdzięczamy Gdańsk. Chyba debilu miałeś na myśli te ruiny. Wszystko, co w Gdańsku powstało, a co zostało zniszczone w 1945 r. z powodu wywołania przez Niemcy II Wojny Światowej (o tym pewnie debilu nie wiesz) i odbudowane przez Polskę po II Wojnie, zostało sfinansowane z dochodów z handlu towarami z Polski i do Polski. Polsce i Polakom zawdzięczamy Gdańsk, a nie Niemcom, palancie.



Dzięki Sab za ostrzeżenie...

 

linki - dopisujcie!

Cytat:Cytat:
Bazylika Najświętszej Marii Panny jest szesnastym co do wielkości kościołem na świecie i największym zbudowanym z cegły. Powstała w XV w. zbudowana przez polskich niewolników pod nadzorem Krzyżaków. Dlatego pewnie jest niesymetryczna i krzywa. Wewnątrz znajduje się lub powinien się znajdować, między innymi, "Sąd ostateczny" Hansa Memlinga zrabowany przez gdańskiego kapra (czyli pirata) Paula Benecke (sądząc z nazwiska to Niemiec był) oraz przecudnej urody zegar pokazujący cały wszechświat. Zdjęcie zrobione jest z wieży ratusza głównomiejskiego. Dla nie wtajemniczonych informacja: ratusz głównomiejski znajduje się na starówce (300 km>>) (300 km>>) przy Długim Targu, a ratusz staromiejski przy ul. Korzennej, obok domu Heweliusza.



Cytat:Cytat:
Ostatnio słyszałem jak jakiś debil wypowiadał się w telewizji, że Niemcom zawdzięczamy Gdańsk. Chyba debilu miałeś na myśli te ruiny. Wszystko, co w Gdańsku powstało, a co zostało zniszczone w 1945 r. z powodu wywołania przez Niemcy II Wojny Światowej (o tym pewnie debilu nie wiesz) i odbudowane przez Polskę po II Wojnie, zostało sfinansowane z dochodów z handlu towarami z Polski i do Polski. Polsce i Polakom zawdzięczamy Gdańsk, a nie Niemcom, palancie.



Krew się we mnie zagotowała

Transalpinum

No, Moi Drodzy! Warto iść. Wprawdzie tu i ówdzie można natknąć się na tych, co to nie potrafią "obrazka" bez dotknięcia oglądać, no ale strażnicy, wykazujący się boską zaiste cierpliwością, są w pobliżu. Chyba niektórym zwiedzjącym - programowo łapy powinnno się przy kasie obcinać .

Hans Vredemann de Vries! właściwie dla niego tam poszłam. Jaśnieje blaskiem wyjątkowym!

W sumie, wystawa nie na jeden raz. Raczej na delektowanie się w spokoju, i na pewno nie w tłumie. No, ale tego nie da się uniknąć, wszyscy chcą zobaczyć, póki jest, niektórzy to nawet parę razy

3 godziny, to akurat tyle, żeby ją "przelecieć".

Nie wiem tylko, kiedy w końcu komuś przyjdzie do głowy, by prawidłowo oświetlić Sąd Ostateczny Memlinga. To jedyne, co mnie wkurzyło. No prawie jedyne.... ale to już insza inszość.

III Bałtycki Festiwal Nauki 19-22 maja 2005 roku

Już za chwileczkę , już za momencik....rozpocznie się całkiem interesujący festiwal:).....

A to niektóre, mogące Was zainteresoować tematy:
Codzienne życie w Sopocie w latach II Wojny Światowej
Hej, tu u nas na Kaszubach...
Losy Polonii sopockiej w latach II Wojny Światowej
Obóz Stutthof
Odzyskane skarby
Okupacja na Pomorzu
Pamiątki z Sali Senatu Politechniki Gdańskiej
Polonia sopocka w latach 1890-1939
Sąd Ostateczny Hansa Memlinga, czyli o konfrontacji wiedzy współczesnego zoologa ze średniowieczną symboliką zwierząt - dwugłos
Srebra gdańskie w dawnych technikach
Z kart historii Politechniki. 100 lat Politechniki w Gdańsku
Z kart historii Politechniki. Historia biblioteki na tle historii uczelni
Z kart historii Politechniki. Profesorowie Politechniki Gdńskiej

oraz imprezy typu:
Śladami historii Pomorza Środkowego
Dni otwarte Muzeum Archeologicznego
Festyn archeologiczno-historyczny na grodzisku w Sopocie

http://www.festiwal.gda.pl/ tu szczegóły

Zapowiada się znakomicie, mniam mniam

Anegdoty historyczne i inne smaczne kąski

Chyba czas by z odmętów historii wynurzyla się kolejna anegdota?

W sam dzień Zielonych Świąt roku pańskiego 1462, wplynął do poru gdańskiego, najwiękzsy i nabardziej niezwykły statek jai do tej pory widziano na Baltyku. Był to "Petrus de Rupella" z francuskiego portu La Rochelle. Niestety i takiemu "gigantowi" ( ok 700 ton rejsowych), sztormy bałtyckie daly się we znaki.
Gdańscy okrętnicy szybko uporali się z naprawami, lecz z jakiegoś powodu francuscy kupcy nie spieszyli się z zaplatą!
W efekcie tego statek został przejęty przez rajców miejskich i przemianowany na "Piotra z Gdańska". Tak nazwany statek rozpoczął pisać swoją historię jako silnie uzbrojona hanzeatycka Karaka.
W 1473 roku, już jako okręt kaperski pod "mistrzem" ( tak zwano wtedy kapitanów ) Pawlem Beneke, "Piotr z Gdańska" zaatakował i zdodył flandryjską Galendę "Święty Tomasz".
Miedzy licznymi i bogatymi łupami znajdowal się obraz pewnego malarza z Brugii, zamówiony dla klasztoru we Florencji.
Obraz tak się spodobał, że rada miejska postanowila obraz oprawić i ofiarować do Kościla Marjackiego.
Gdzie ( oile nie jest w konserwacji ) mozna go podziwiać do dzisiaj!
Jest to tryptyk Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny", łup hanzeatyckiego korsarza!

Gdzie na wakacje?

Cytat:można dostać zegarek-cebulę z Adolfem i inne faszystowskie gadżety


Co Hejt, obkupiłeś się nie raz pewnie.

Jarmark Dominikański jest dobry dla dzieciaków, bo jak dla mnie to żadna rozrywka.
Zapomniałeś wspomnieć, że w Gdańsku znajduje się jedno z najważniejszych dzieł sztuki sakralnej w Europie = "Sąd ostateczny" Hansa Memlinga.

Ale niestety, chujowo jest z plażami: żeby posiedzieć w spokoju nad morzem trzeba się wybrać aż do Sobieszewa, bo trójmiejskie plaże w sezonie są nadmiernie przepełnione.

TEMAT MATURALNY

Tak jak chcecie moge wam napisac jak powinno to wyglądać, przynajmniej u mnie nazywało się to planem prezentacji.

Plan prezentacji

I LIteratura podmiotu: Jan Kasprowicz Dies irae

II Literatura przedmiotu: M. Rode Mała encyklopedia teologiczna, Stanisław Bogdanowicz Sąd ostateczny Hansa Memlinga, Michał Walicki Hans Memling: Sąd ostateczny, Robin Richmond Michał Anioł i freski Kaplicy Sykstyńskiej

III Ramowy plan wypowiedzi:
1. Wstęp
a) istnienie motywu w naszje świadomości
b) związek motywu e światopoglądem
2. Źródło motywu - Biblia
3. Trzy reprezentatywne przykłady z literatury i malarstwa
a) Sąd Ostateczny Hansa Memlinga
- obraz najbardziej wierny wobec wersji biblijnej
- dualizm, teocentryzm
b) Sąd Ostateczny Michała Anioła
- Chrystus między ludźmi
- koncentryzm, antropocentryzm
c) Dies Irae Jana Kasprowicza
- bunt wobec Boga
-wznoszenie, opadanie
4. Wnioski:
a) Sąd Ostateczny- nieustanna inspiracja dla twórców.
b) ścisły związek poszczególnych ujęć motywu ze światopoglądem epoki.

IV Materiały dodatkowe:
* 2 obrazy
* 3 plansze

Tak wyglądął mój lan prezentacji, myśle, że wy musicie coś pdobnego oddać. Byc może to moje się wam przyda.

kolor włosów ewy

Cytat:zbluzgam_cie, a możesz podać fragmenty z Biblii mówiące o tym że Ewa miała rude włosy?


Przecież pisałam że to nam pani powiedziala ze takie było wyobrażenie ludzi i przedstawienie kobiet jak Ewę w obrazie Hansa Memlinga - sąd ostateczny.
Zobacz, każda ma długie, rude włosy.
Cytat:Jeśli uznać, że Ewa była pierwszą matką ludzkości, również genetyczną, to była brunetką i koniec.

kolor włosów ewy

Cytat:Przecież pisałam że to nam pani powiedziala ze takie było wyobrażenie ludzi i przedstawienie kobiet jak Ewę w obrazie Hansa Memlinga - sąd ostateczny.
Zobacz, każda ma długie, rude włosy.


Ale ja się pytam o fragment z Biblii o tym mówiący, a nie co mówiła jakaś pani czy o wyobrażeniu ludzi.
Powołałaś się na Biblię, że w Biblii tak jest napisane, a więc chciałabym przeczytać ten cytat...

Najbardziej irytująca postać

To zależy od kultury, Medeo. W jednej anioły są "bezpciowe" ( cytując za znaną mnie i Alexiel panią z 208), ale przedstawiane jako quasi-kobiety, w innej jako quasi-mężczyźni.
Nasze dziedzictwo, jako mieszkańców Starego Świata, przyzwyczaiło nas do postaci aniołów o efemerycznych, typowych raczej niewieście cechach. Mówię tu zarówno o aniołach-stróżach jak i chociażby o wyższych aniołach. Przykład? Hans Memling "Sąd ostateczny"- postać skrzydlatego znanego nam jako Misiek

Aisatsu!!!^*^!!!

Matura

Co prawda maturę mam już trochę czasu temu za sobą i nie miała nic wspólnego z machinacjami Romana Edukatora G. *ostatni rocznik starej matury, sniff*

A co do tematu prezentacji to kojarzy mi się obraz Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny".

Edit: 200 post! dnia Śro 20:49, 04 Paź 2006, w całości zmieniany 1 raz

z modlitw. pisane Braill"em II

Hans Memling, Sąd Ostateczny 1467-1471 r.

Na sądach ostatecznych nie ma subtelności:
jest hipnotyzm nieba, grawitacja piekła.
Tu czarne i białe wracają do siebie.
Rozplata się węzeł. Koniec. Zamykamy.

A przecież uczyłem się tej etykiety:
całuje się w rączkę, choć lepka i brudna.

Nie spycha się na dół, bo ktoś inny też ma
własną odpowiedź na wielki i czarny
znak zapytania, który tkwi przed nami.

* * *

Michał Archanioł ma minę spokojną,
cierpliwie waży łotrów i zbawionych -
wszyscy prą na boki, a w całym obrazie

drażni naiwny podział
na połowę.

Sąd Ostateczny

- Apokalipsa św Jana (Nowy Twstament),
- obraz Hansa Memlinga Sąd Ostatecny,
- grafika Albrechta Dürera Czterej Jeźdźcy Apokalipsy,
- freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej,
- Jan Kasprowicz, hymn Dies Irae,
- Czesław Miłosz, Piosenka o końcu świata.

Sąd Ostateczny



Hans Memling.
Arcydzieło późnego średniowiecza. Na pierwszym palnie widzimy Chrystusa, który zasiada na tęczy, za złotym tłem symbolu sacrum, opiera on nogi o złotą sferę, alegorię Ziemii. Lewą dłoń trzeyma uniesioną w geście błogosławieństwa, czego symbolem jest lilia(odnośnik łagodności, czystości, niewinności), prawą natomiast w geście karzącym, a nad nią widnieje rozżarzony miecz sprawiedliwości. Po obu stronach Jezusa zasiada 12 apostołów, Maryja i Jan Chrzciciel. Nad nimi widnieje Armia Christi( aniołowie, cherubini trzymający przyrządy pasji chrystusowej: korona cierniowa, pręhierz, krzyż, trzcina). Pod nimi natomiast znajdują się Aniołowie Apokalipdy( 3 bezpośrednio pod świętymi, czwarty przeniesiony na prawy panel). W linii prostej pod Chrystusem znajduje się Archanioł Gabriel sądzący zmarłych za pomocą pastorału i wagi. Po prawej stronie możemy zobaczyć męki piekielne,a po lewej oraszak zbawionych.
Aktualnie Tryptyk znajduje się w Gdańsku.
Inspiracją dla Memlinga był obraz H. Boscha:

Kawiarenka pod czapraczkiem

na dworze przeszło jak ręką odjął faktycznie było i siku i kupa.
w ogóle przez tych parę dni Borys ma wielkie parcie na ... balkon. i o ile w ciągu dnia może się wylegiwać na słoneczku, oczywiscie w asyście kocyków, to jak robi się chłodno to go zwijam do domu. nie wiem skąd takie zapotrzebowanie na świeże powietrze.

Alfiki sztuka to bardzo szerokie pojęcie, więc może byc i malarstwo i rzeźba i kino i telewizja. Historia sztuki to zdecydowanie nie moja dziedzina, ale do głowy przychodzi mi na przykład taki Michał Anioł - na freskach kaplicy sykstyńksiej niejeden anioł namalowany; ma on też na swoim koncie rzęźbę pt "kupidyn".
albo Breugel, ten od "wieży babel", popełnił też "upadek zbuntowanych aniołów":


pamietam tez z liceum taki tryptyk, tytuł chyba "sąd ostateczny", tam chyba też anioły były. własnie sprawdziłam na necie, sa dwie takie prace - autorem jednej jest Hieronim Bosch, drugiej Hans Memling, na obu są anioły.

z kultury popularnej - był taki polski film "Anioł w Krakowie" i miniserial prod USA o Aniołach właśnie, lecz tytułu nie pomnę niestety.
Dobór tekstów kultury zalezy od tego w jaki sposób chce się ugryźć temat.

Nuuuuuudy......a może by tak fotogra?

Sąd ostateczny hansa memlinga



Dorzucam cały tryptyk gratis



To ja chce początek świata

Matura 2008r.

ZaZu
Ja miałam w tamtym roku: "Wizje apokalipsy w literaturze i sztuce" więc to jest to samo. Do swojej pracy użyłam:
hymn „Dies Irae” autorstwa Tomasza z Celano
Sąd OstatecznyHansa Memlinga - obraz
„Nie-boska komedia” Krasińskiego
„Psalm apokaliptyczny” Piotr Rubik i Zbigniew Książek
i obraz wykonany przez mojego kolege...

Teoretycznie wyszło mi na 14 min ale tak sie postreszczałam że mówiłam 10

Różne ujęcia motywu Sądu Ostatecznego w literaturze i sztuce

PRACA MATURALNA
"RÓŻNE UJĘCIA SĄDU OSTATECZNEGO W LITERATURZE I SZTUCE. ODWOŁAJ SIĘ DO WYBRANYCH PRZYKŁADÓW"
(praca 31 stron, prezentacja mulitimedialna obrazy + muzyka, obraz "Sąd Ostataczny" Hans Memling" format A6 ze stojakiem własnoręcznie wykonanym, utwory na końcu pracy, dodatkowo opis lub zdjęcie szkieletu - średniowieczny wizerunek śmierci). Praca została wykonana samodzielnie. Praca uzyskała 20pkt w jednej ze szkół w woj. Lubelskim. PRACA GOTOWA DO PREZENTACJI tj. wydruk na konkretną osobę, obrazy itp.
Więcej informacji pod numerem 0663 142 127.

Wzór- walka anioła z demonem

Polecam sredniowieczne obrazy! Tamtejsza tematyka malarska opierala sie najczesciej na takiej tematyce. Ciekawy aniol w zbroi jest na obrazie Bartolome de Cardenas (Bermejo) Swiety Michal trimfujacy nad diablem. Poza tym polecam takze Sad ostateczny Hansa Memlinga aniol genialny choc bez demona ale mozna dorobic do tego (pochwale sie bo sama go przerabialam na podobna tematyka i genialnie wyszedl) obraz Sebastiana Ricci Alegoria Dnia: Poludnie. Pewnie myslisz ze chodzi tylko o tatuaz ale przynajmniej jak dla mnie to takze Sztuka

Gra w fotki

Cytat:HAHAHAHAHA ON GRA W TIBIE !!!!!!!!!1111111



i z czego się tak cieszysz..?

co do gry

niewiem co to ale jest piękne :D

hasło: "Sąd Ostateczny" autorstwa Hansa Memlinga

wizje nieba i piekła w literaturze i sztuce

Witam wszystkich:)

mam następujący temat maturalny 'Przedstaw różne sposoby wyobrażenia nieba i piekła w wybranych dziełach literatury i innych dziedzinach sztuki'
Zgromadziłam już pewien zasób materiałów, ale chciałabym jakoś uatrakcyjnić tę pracę-możecie coś polecić?
oto co mam<prawdopodobnie nie wszystko zostanie wykorzystane>:
I Literatura podmiotu:
Utwory literackie:
1. A. Dante, Boska komedia, Piekło, Raj, Warszawa 1984.
2. Biblia, Kraków 1993; Ks. Rdz 2,8-14; Ap 21,2.
3. M. L. Kossakowska, Siewca wiatru.
4. J. Kochanowski, Pieśń świętojańska o Sobótce, Panna XII [w:] Sobie śpiewam a Muzom...,
Warszawa 1975.
5. I. Krasicki, Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki, Księga druga, Warszawa 1951.
6. Z. Nałkowska, Dorosli i dzieci w Oświęcimiu [w:] Medaliony, Warszawa 1982.
7. J. Parandowski, Królestwo Piekieł, [w:] Mitologia, Warszawa 1959.
8. K. Przerwa-Tetmajer, Nie wierzę w nic, Koniec wieku XIX [w:] Poezje, Warszawa 1958.
Obrazy malarskie:
1. Peter Bruegel, Rzeź niewiniątek w Betlejem, 1565.
1. Dirk Bouts, Upadek potępionych, 1450.
2. Fra Angelico, Sąd Ostateczny, 1431.
3. Hans Memling, Tryptyk z Gdańska, 1466-1473.
4. Hieronim Bosch, Tryptyk Sąd Ostateczny, 1500-1510.
5. Hieronim Bosch, Tryptyk Ogród rozkoszy ziemskich, 1503-1504.
6. Michał Anioł, Grzech pierworodny, 1509-1510.

mam problem z literaturą przedmiotu-co można wykorzystać oprócz słownika pojęć?
i jeszcze jedno- czy wiecie może gdzie zdobyć film w reżyserii Stanisława Różewicza pt:"Piekło i niebo'?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc:) Pozdrawiam:)

FORUMOWY ANTYKWARIAT

Hans Memling Sąd ostateczny
Michał Walicki
Warszawa 1990
Tekst stron 32 + kolorowe ilustracje
Format 21 x 29
Twarda oprawa z obwolutą
Stan bdb minus (rogi obwoluty)













Edukacja/ Studia/ Wypracowania/ Obijanie sie w pracy itp.

Darth...nigdy nie wątpiłam że masz ostro nasrane...ale ok...
Temat prezentacji to ty miałeś szczytowo ambitny Już widzę jak się nad nim musiałeś namęczyć.
I czemu nie ma HANSA MEMLINGA?! HANS MEMLING i jego słynny tryptyk SĄD OSTATECZNY na takiej maturze po prostu MUSI się znaleźć! Heretyk!

literackie i malarskie wizerunki raju i piekła

Piekło

Biblia np. Apokalipsa sw. Jana
Mitologia - Tartar
Boska komedia Dantego
Nie-boska komedia Krasińskiego
Orfeusz, Erydyka, Hermes Rilkego
Opowiadania Borowskiego
Zbigniew Herbert Co myśli Pan Cogito o piekle
Wojciech Kuczok Gnój
Hieronim Bosch tryptyk Ogród ziemskich rozkoszy, część Piekło
Pieter Bruegel Triumf śmierci
Hans Memling Piekło – fragment z Sądu Ostatecznego
Albrecht DĂźrer Anioł z kluczem do otchłani

Raj:
Biblia
Boska komedia Dantego
Tren XIX" - Jan Kochanowski
"Raj utracony" - John Milton
Pamiętniki Adama i Ewy" - M. Twain
Adam i Ewa - Rubens
Raj - H. Bosh

literackie i malarskie wizerunki raju i piekła

Cytat:a zna ktoś z was jakieś obrazy na temat piekła i nieba?



Hmmmm już je napisałem....

Piekło
Hieronim Bosch tryptyk Ogród ziemskich rozkoszy, część Piekło
Pieter Bruegel Triumf śmierci
Hans Memling Piekło – fragment z Sądu Ostatecznego
Albrecht DĂźrer Anioł z kluczem do otchłani

Raj:
Adam i Ewa - Rubens
Raj - H. Bosh

anioł i szatan

a Hans Memling- O;tarz sadu ostatecznego, gownie czesc srodkowa , 1473 ?

Zalane piwnice Ratusza Głównomiejskiego

o Ratuszu , ale nie o piwnicach,; i optymistycznie

Cytat:Demolka w XIV-wiecznym Ratuszu Głównego Miasta Gdańska

W Wielkiej Sali Rady (Sali Czerwonej) Ratusza Głównego Miasta Gdańska zdjęto ze ścian siedem obrazów wybitnego holenderskiego malarza i architekta Hansa Vredemana de Vriesa. Mistrz namalował na nich cnoty (Sprawiedliwości, Mądrości, Pobożności, Zgody, Wolności i Stałości), a malarską wizją zakończył "Sądem Ostatecznym".

Powodem tej rewolucji jest remont. Gotycko-renesansowa budowla Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku kryje wiele niezbadanych tajemnic. Pięknie odbudowany po wojnie, nie został jednak starannie przebadany. - Zamierzamy odkryć wszystkie zagadki, niespodzianki, tajemnice - mówił wczoraj na konferencji prasowej dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska Adam Koperkiewicz. - Sygnały, które mamy z prac sondażowo -konserwatorskich są niezwykle obiecujące i otwiera się przed nami olbrzymia sfera prawdy i wiedzy o ratuszu. Chcemy niezwykle dokładnie przebadać Wielką Salę Rady, bo wiemy, że pod czerwoną materią kryją się średniowieczne freski.
Widział je po wojnie konserwator Wacław Rasnowski, który pamięta, że zachowały się nie tylko kontury, ale też fragmenty polichromii. Purpurowa materia okrywająca ściany zostanie zdjęta w przyszłym tygodniu. Przekonamy się wówczas, w jakim stanie są freski. Pracom konserwatorskim można się będzie przyglądać.
Na czas remontu obrazy Hansa Vredemana de Vriesa trafią na pierwsze piętro Muzeum Narodowego w Gdańsku, a "Sąd Ostateczny" de Vriesa prezentowany będzie przy "Sądzie Ostatecznym" Hansa Memlinga. To rzadka okazja, aby zobaczyć te arcydzieła z bliska. - Hans Vredeman de Vries, niderlandzki rytownik, malarz, architekt, do Gdańska przybył w roku 1592, aby wziąć udział w konkursie na projekt umocnień obronnych przy Wisłoujściu i Motławie. Podpisał nawet z Radą Miejską jednoroczny kontrakt na architekta miejskiego. Po przegranym konkursie stracił posadę - opowiada Wioleta Kmiecik z MHMG.
- W roku 1594 wykonał, na zamówienie Rady Miejskiej, słynny, zaginiony podczas ostatniej wojny obraz "Orfeusz wśród zwierząt" dla Dworu Artusa. Potem Rada Miejska zleciła mu kolejne wielkie zadanie - dekorację Letniej Sali Posiedzeń (od drugiej połowy XIX w. zwanej Salą Czerwoną). W 1595 r. mistrz, przy udziale syna Paula wykonał siedem dużych obrazów sztalugowych wyobrażających cnoty obywatelskie i postulaty moralne, z objaśniającymi napisami łacińskimi, swobodnie rozrzuconymi na ich tle. Obrazy przetrwały II wojnę.
W czerwcu 1943 r., wraz z innymi obrazami zdobiącymi wnętrza ratusza, zostały wywiezione do Mierzeszyna koło Przywidza.

Symbolika zwierząt w tryptyku Memlinga

Symbolika zwierząt w tryptyku "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga
Cytat:Aleksandra Kozłowska 17-05-2005 , ostatnia aktualizacja 17-05-2005 20:35

W środę w Muzeum Narodowym w Gdańsku w ramach Wieczorów z Memlingiem kustosz Beata Sztyber i dyrektor zoo Michał Targowski opowiedzą o zwierzętach występujących w tryptyku Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"

O średniowiecznej zwierzęcej symbolice opowie podczas jutrzejszego Wieczoru z Memlingiem Beata Sztyber, kustosz Muzeum Narodowego w Gdańsku. Z zoologicznego punktu widzenia o zwierzętach, do których podobne są Memlingowskie czarty z piekła rodem, mówić będzie Michał Targowski, dyrektor zoo w Oliwie. Aby obraz był pełen, Targowski pokaże kilka zwierząt.

- Na pewno przyniosę węża - wrednego, podłego dusiciela - śmieje się dyrektor zoo. - Diabły w "Sądzie Ostatecznym" mają też pyski małp i lwów, nogi emu czy może kazuara, który ma wściekły, nieobliczalny charakter. Znam ten tryptyk dość dobrze, bo w dzieciństwie byłem nim straszony.

Zwierzęta w średniowieczu często miały podwójną symbolikę - dobra i zła. - Tak było na przykład z pawiem - mówi Beata Sztyber. - Pawi ogon ma jeden z szatanów (paw oznacza tu pychę), ale pawie skrzydła mają także anioły (w tym wypadku paw symbolizuje wieczność i zmartwychwstanie). Podobnie jest z jeleniem. Zazwyczaj oznaczał duszę czerpiącą ze zdroju wiary, ale gdy diabeł ma rogi jelenie, oznacza to jego groźną broń, którą biednego człowieka może śmiertelnie przygwoździć.

Muzeum Narodowe, Gdańsk, ul. Toruńska 1, czwartek, godz. 18, wstęp wolny


Ponieważ raz jest mowa o środzie, raz o czwartku, sprawdziłem u ŻRÓDEŁ - chodzi o czwartek, od godz. 18°° do 20°°.

Sztuka sakralna: malarstwo, rzeźba i inne dzieła.

Dla mnie faworytem jest obraz Hansa Memlinga "Sąd ostateczny". Jest to tryptyk. Do zobaczenia w Bazylice Mariackiej.

Sąd ostateczny

Skarby sztuki

Nieznany XVII-wieczny obraz z pałacu w Markowie na rynku aukcyjnym!

Dziennik Bałtycki z 29 października 2008r doniósł:
Historycy sztuki mówią, że sprawa jest interesująca, jeśli nie sensacyjna. Na rynku aukcyjnym w Europie pojawił się nieznany XVII-wieczny obraz ze szkoły flamandzkiej, przedstawiający wnętrze gdańskiej bazyliki Mariackiej ze słynnym "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga na pierwszym planie.
- Ten obraz jest prawdopodobnie jedynym ukazującym, jak wyglądało przed czterema wiekami wnętrze bazyliki i jakie miejsce zajmował w niej ołtarz - mówi prof. Juliusz Chrościcki, kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który podjął się dokładnego zbadania dzieła. - Można go jedynie przyrównać do siedemnastowiecznych malowideł przedstawiających kościoły w Antwerpii. Co ciekawsze, obraz nie jest wymieniany w literaturze przedmiotu!
Dzieło nieznanego mistrza, z tryptykiem Memlinga w roli głównej, należało przed wojną do właścicieli pałacu w Reichertswalde, dziś w Markowie koło Morąga.
Po 1945 roku trafiło do Galerie Moritzburg-Halle, skąd po długich staraniach zostało odzyskane przez potomków przedwojennych właścicieli. To oni zdecydowali o wystawieniu XVII-wiecznego obrazu do sprzedaży. Na rynku aukcyjnym wypatrzył go Mirosław Zeidler, zabytkoznawca, właściciel galerii w Gdańsku. O wyjątkowym dla bazyliki Mariackiej dziele Zeidler zawiadomił ks. infułata Stanisława Bogdanowicza.
- Nigdy nie miałem wątpliwości, że "Sąd Ostateczny" wisiał w bazylice przez 400 lat i właśnie tutaj jest jego miejsce - stwierdza ks. infułat Bogdanowicz. - Na pewno dobrze by było, żeby dokumentujący kilkaset lat historii flamandzki obraz także znalazł się w Gdańsku. Nas na wydanie kilkunastu tysięcy euro nie stać, musimy najpierw wyremontować kościół. Może jednak znajdzie się muzeum albo prywatny nabywca chętny do zainwestowania w sztukę. Warto.
Ksiądz infułat Bogdanowicz marzy o wybudowaniu tuż obok bazyliki Mariackiej muzeum dla "Sądu Ostatecznego". Uzupełnieniem ekspozycji mógłby się stać odkryty właśnie XVII-wieczny "obraz o obrazie".

Skarby sztuki

http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=4956

i jeszcze z Dziennika Bałtyckiego

http://gdansk.naszemiasto...adcd3a51bcbdc5d

cytuję:

Spotkanie obrazu z Bazyliką Mariacką
wczoraj
Fot. repr.

Niezwykłe wydarzenie szykuje się w poniedziałek w gdańskiej bazylice Mariackiej. Po 350 latach na jeden dzień zawita do niej XVII-wieczny obraz, przedstawiający wnętrze bazyliki ze słynnym "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga na pierwszym planie.

- Będzie to jedynie krótka prezentacja obrazu , po której zostanie on przewieziony do Torunia - mówi Tomasz Korzeniowski, konserwator Bazyliki Mariackiej. - Tam zostanie on prześwietlony (liczymy, że dzięki temu poznamy autora) i odpowiednio zabezpieczony. Po miesiącu prawdopodobnie już na stałe wróci do Bazyliki.

O odkryciu na europejskim rynku aukcyjnym malowidła pochodzącego z ok. 1650 r. nasza gazeta - jako pierwsza - poinformowała w ostatnich dniach października. Jest to jedyne znane dzieło sztuki, przedstawiające najsłynniejszy gdański tryptyk "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga w miejscu, gdzie wisiał on przez 400 lat!

Przed wojną obraz należał do przed wojną do właścicieli pałacu w Reichertswalde, dziś w Markowie koło Morąga. Odzyskany przez spadkobierców z Galerie Moritzburg-Halle trafił na aukcję, gdzie wypatrzył go Mirosław Zeidler, zabytkoznawca, właściciel galerii w Gdańsku. O znalezisku zawiadomił ks. infułata Stanisława Bogdanowicza., który przyjął informację o odkryciu z dużym entuzjazmem. Niestety, ze względu na remont Bazyliki z żalem zrezygnował z zakupu. Po naszej publikacji na ten temat zgłosił się anonimowy sponsor - gdański przedsiębiorca, który zakupił obraz.

Podczas poniedziałkowej prezentacji, która rozpocznie się o godz. 11.00 prof. Juliusz Chrościcki, kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który podjął się dokładnego zbadania dzieła przedstawi opinie zachodnich ekspertów oraz ustalenia, potwierdzające tezę, iż malarz rzeczywiście sportretował wnętrze gdańskiego kościoła.

I na koniec ważna informacja - gospodarze zapraszają na spotkanie obrazu z Bazyliką nie tylko dziennikarzy, ale także wszystkich zainteresowanych historią i sztuką mieszkańców Gdańska.
Dorota Abramowicz - POLSKA Dziennik Bałtycki

mam szczęście - mieszkam w Gdańsku

Skarby sztuki

Cytat:Zalewskie dobra kultury powinny powrócić do Zalewa

Wydaje się, że właściwym i docelowym miejscem eksponowania zalewskich dóbr kultury powinno być miasto nad Ewingi. Tymczasowo sprawę można byłoby rozwiązać, poprzez wykonanie reprodukcji przechowywanych gdzie indziej obrazów. W pierwszym rzędzie dotyczy to portretu Pesaraviusa. Moralny obowiązek powyższego ciąży na obecnym depozytariuszu tego portretu, to jest Muzeum Warmii i Mazur.
W tym miejsce wypada przypomnieć inne głośne próby rewindykacji zabytków w Polsce, w szczególności tryptyku Sąd Ostateczny, Hansa Memlinga z kościoła Marii Panny w Gdańsku (oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym, a kopia obrazu w kościele).
Co o tym sądzicie? Pytanie kieruję w szczególności do mieszkańców i władz Zalewa. Może koledzy z Morąga, który szczyci się dziś tym dziełem sztuki, zabiorą w tej sprawie głos?



Właściwie trudno z tym dyskutować. Sztuka sakralna chyba najlepiej pasuje do kościołów, tym bardziej jeśli obiekty były z nimi związane.
Co do zwrotu obrazu przez Muzeum Warmii i Mazur to chyba nie ma takiej możliwości prawnej. Obraz pewnie był przejęty po 1945 roku jako mienie poniemieckie. Należy się cieszyć, że jest w Morągu, a nie np. Gdańsku. Tu przynajmniej związany jest z terenem, gdzie był eksponowany. Trochę szkoda, że muzeum w Morągu (jako placówka podległa Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie) niestety nie ma za główny cel gromadzenia pamiątek związanych z powiatem morąskim czy Oberlandem. Wyjazd do Olsztyna obrazów z tutejszych siedzib magnackich o tym świadczy Z drugiej strony olsztyńskie zbiory na tyle bogate, że w każdej wystawie tematycznej, coś z tych terenów się trafi.

Ważne jest gromadzenie informacji o takich eksponatach np. pochodzących z Zalewa by można było kiedyś pokusić się o zorganizowanie wystawy np. w Morągu (ze względów logistycznych Zalewo raczej odpada).

Jest jeszcze jeden problem z obrazem. Doszło po 1945 r. do zmiany konfesji kościoła, oryginał nie jest tu aż tak potrzebny. Kopia mogłaby wisieć w kościele, istnieje tylko problem sfinansowania. Znowu pewnie nie muzeum, ale jeśli znalazłaby się wola i pieniądze można znaleźć.

Pozdrawiam

Piraci

W roku 1462 do portu w Gdańsku wpłynęła ogromna bretońska karaka (nazywana Wielką Karawelą) Pierre la Rochelle, uszkodzona podczas bałtyckiego sztormu. Był to jej dziewiczy rejs. Remontu statku dokonano bardzo szybko, jednak armator Pierre’a w międzyczasie zmarł, nie zdążywszy uiścić wysokiej zapłaty. Wyświeżony kupiecki statek został więc przejęty przez wierzycieli, czyli rajców miejskich. Nowi właściciele niezbyt dbali o statek, który przez kilka lat bezczynnie poniewierał się w doku. Gigantyczny wrak utrudniał jednak życie władzom portu, które w końcu postanowiły go spożytkować. Okazja nadarzyła się, gdy wybuchła wojna Hanzy z Anglią i Francją. Pierre został przemianowany na Piotra z Gdańska (Peter von Danzig), solidnie uzbrojony i obsadzony blisko 400-osobową załogą. Stał się okrętem kaperskim; jedną z największych, i najbardziej morderczych jednostek w swojej części Europy. Pod dowództwem mistrza (kapitana) Bernta Pawesta walczył w Brugii, odnosząc spektakularne zwycięstwa, budząc postrach wrogów, oraz stając się obiektem westchnień licznych wielbicieli;-P
W ’72 roku rajcy przekazali kosztowny w utrzymaniu okręt w prywatne ręce J. Sidinghusena, T. Valandta i R. Niederhoffa. Piotr został odremontowany, zaś jego dowództwo powierzono charyzmatycznemu Paulowi Beneke, który otrzymał list kaperski uprawniający go do występowania zbrojnie przeciw wrogowi Gdańska.
W 1473 roku Piotr z Gdańska ponownie wyruszył w morze. 27 kwietnia przy wsparciu czterech innych okrętów zaatakował i zdobył u wybrzeży Flandrii olbrzymią galaidę Saint Thomas. Na jej pokładzie znajdowały się liczne łupy, między innymi „Sąd Ostateczny”, tryptyk niejakiego Hansa Memlinga, zamówiony dla pewnego klasztoru z Florencji. Obraz bardzo się wszystkim spodobał. Piraci podarowali go Kościołowi Mariackiemu w Gdańsku, gdzie znajduje się po dzień dzisiejszy:o))
Po tym zwycięstwie obydwie strony zawarły pokój z Utrechcie. Piotr z Gdańska na powrót stał się statkiem kupieckim. W 1975 roku odbył swój powrotny - i ostatni - handlowy rejs do Francji, również z ładunkiem soli. W porcie Brouge uległ tak poważnej awarii, iż zdecydowano się na jego rozbiórkę. Ponownie zrekonstruowali go gdańscy szkutnicy, zapoznając się dogłębnie z budową karaki. Od tamtej pory budowano już statki zgodnie z nową technologią.

Ano, fajne toto:)

Hans Memling

Historycy sztuki różnie klasyfikują tego malarza, a jego twórczość wydaje mi się ciekawym fenomenem z pogranicza tak skrajnie się różniących epok.

Wiele cech jego dzieł wskazuje na pokrewieństwo z gotykiem: W kolorystyce jego dzieł przeważają mocne kontrasty i nasycone kolory - złoto, czerwień, błękit i czerń, przywodzące na myśl heraldyczne zestawienia, charakterystyczne dla dojrzałego gotyku. Malował obrazy o tematyce religijnej, przesycone symboliką i kładące nacisk na boską, a nie ludzką naturę Jezusa i Matki Boskiej - nie brakuje pompatycznych przedstawień królującego Chrystusa w otoczeniu świętych, czy też Maryi na tronie, w otoczeniu boskiego przepychu.("Sąd ostateczny", "Chrystus otoczony przez anioły") Kompozycja jego obrazów jest raczej pionowa, co również jest cechą dzieł gotyckich. Nie brakuje także nagromadzenia elementów, tendencji do całkowitego wykorzystania powierzchni obrazu, ("Sąd ostateczny", "Ukrzyżowanie") które maskuje pierwsze próby wykorzystania perspektywy.

Inne obrazy zdają się być rzeczywiście na wskroś renesansowe, nie brak portretów czy portretowych przedstawień twarzy Jezusa. Większość dzieł przedstawiających Boże Narodzenie charakteryzuje się już ubóstwem elementów, poziomą, spokojną kompozycją i bardziej stonowaną kolorystyką, i choć postaci są ułożone nadal w jednej linii, perspektywa jest już wykorzystywana bardziej skutecznie. Wiele jest obrazów, w których postaci i wydarzenia związane z tematem dzieła odgrywają rolę drugorzędną, a cale malowidło zdaje się przedstawiać pejzaż lub architekturę. Także w dziełach o tematyce biblijnej widać umieszczone jakby mimochodem elementy martwej natury.

W kilku jego obrazach pojawia się już statyczna, renesansowa kompozycja, z charakterystycznymi pejzażami w tle, jednak wciąż pozostają takie elementy jak rozbudowana symbolika, płomienna kolorystyka i pewne kanony przedstawiania postaci świętych. W "Mistycznych zaślubinach św. Katarzyny" pejzaż widoczny w tle ma także znaczenie symboliczne - określa, jakie święte składały hołd Maryi, przedstawiając ich atrybuty. Nie brak obrazów alegorycznych, które zasadniczo były charakterystyczne dla sztuki gotyckiej, jednak stylem i kompozycją przypominają malarstwo renesansowe.

O Maryi

Cytat:Ale ten Jan raczej nie jest Chrzcicielem tylko Janem Apostołem.

Jan Chrzciciel. Vide Hans Memling "Sąd Ostateczny" lub "Bogurodzica ("Twego dziela Krzciciela, Bożycze...")".

Gdańsk odnaleziony.

Spotkanie obrazu z Bazyliką Mariacką

Cytat:Niezwykłe wydarzenie szykuje się w poniedziałek w gdańskiej bazylice Mariackiej. Po 350 latach na jeden dzień zawita do niej XVII-wieczny obraz, przedstawiający wnętrze bazyliki ze słynnym "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga na pierwszym planie.

- Będzie to jedynie krótka prezentacja obrazu , po której zostanie on przewieziony do Torunia - mówi Tomasz Korzeniowski, konserwator Bazyliki Mariackiej. - Tam zostanie on prześwietlony (liczymy, że dzięki temu poznamy autora) i odpowiednio zabezpieczony. Po miesiącu prawdopodobnie już na stałe wróci do Bazyliki.

O odkryciu na europejskim rynku aukcyjnym malowidła pochodzącego z ok. 1650 r. nasza gazeta - jako pierwsza - poinformowała w ostatnich dniach października. Jest to jedyne znane dzieło sztuki, przedstawiające najsłynniejszy gdański tryptyk "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga w miejscu, gdzie wisiał on przez 400 lat!

Przed wojną obraz należał do przed wojną do właścicieli pałacu w Reichertswalde, dziś w Markowie koło Morąga. Odzyskany przez spadkobierców z Galerie Moritzburg-Halle trafił na aukcję, gdzie wypatrzył go Mirosław Zeidler, zabytkoznawca, właściciel galerii w Gdańsku. O znalezisku zawiadomił ks. infułata Stanisława Bogdanowicza., który przyjął informację o odkryciu z dużym entuzjazmem. Niestety, ze względu na remont Bazyliki z żalem zrezygnował z zakupu. Po naszej publikacji na ten temat zgłosił się anonimowy sponsor - gdański przedsiębiorca, który zakupił obraz.
Podczas poniedziałkowej prezentacji, która rozpocznie się o godz. 11.00 prof. Juliusz Chrościcki, kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który podjął się dokładnego zbadania dzieła przedstawi opinie zachodnich ekspertów oraz ustalenia, potwierdzające tezę, iż malarz rzeczywiście sportretował wnętrze gdańskiego kościoła.

I na koniec ważna informacja - gospodarze zapraszają na spotkanie obrazu z Bazyliką nie tylko dziennikarzy, ale także wszystkich zainteresowanych historią i sztuką mieszkańców Gdańska.



Chyba warto zajrzec

Gdańsk / Danzig

Parę "gdańskich" dokumentów
1. mapa miast należących do Hanzy
2. zdjęcie figury Maryi z różańcem z kościoła mariackiego w Gdańsku(ok. 1943)
3. obraz Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny (ok. 19430

Otwarta korespondencyja do usarzy netowych i wielmoży

Cytat:...
Jakoś w naszych muzeach nie ma kradzionych z innych krajów rzeczy.



A to byś sie Waszmość zdziwił... a choćby słynny tryptyk Hansa Memlinga "Sąd ostateczny" w Gdańsku - łup polskich korsarzy

a Quartz Bead - komentarze

RAIN ha, o tym nie pomyślałem.

A orgia ma to do siebie, że jest każdy z każdym, nie ma co par obstawiać, będę się wzorował na Sądzie Ostatecznym Hansa Memlinga

Dorota Gawron w Playboyu i nie tylko

Cytat: DOROTA W PLAYBOYU! W życiu bym nie pomyślała...



Wyglada jakby pozowala nie do Playboya, a do obrazu "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga...

Matura nie taki pikuś

Chwila znalazłem swój konspekt, jednak nie wszystko jeszcze wyrzuciłem. Jak chcesz to zobacz sobie jak to u mnie wyglądało, tylko nie sugeruj się tym w 100% bo mogą być jakieś drobne zmiany w tym roku wprowadzone, jak co roku coś zmieniają.

Lucjan Jaworski
Kl. IV L

Temat: Motyw szatana w tekstach kultury. Przedstaw na wybranych literackich i z innych dziedzin sztuki przykładach sposobu jego funkcjonowania.

I. Literatura podmiotu:
Anioł Michał, Sąd Ostateczny.
Baudelaire Charles, Litania do Szatana.
Goethe Johann Wolfgang, Faust, KWE, 2001.
Lawrence Francis, Constantine, Warner Bros, 2005.
Lis Tadeusz, Igraszki z Diabłem, TVP, 1979.
Memling Hans, Sąd Ostateczny, tryptyk - prawa strona – Piekło.
Mickiewicz Adam, Pani Twardowska.
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, Pallottinum, Poznań 1998, Rdz 3, 1-24; Hi 1, 1-22; Hi 2,1-10; Mt 4 1-11.

II. Literatura przedmiotu:
http://goth-ripper.blog.pl/archiwum/index.php?nid=6733961.
http://www.powtorka.info/motyw_szatana.php.
Nosowska Dorota, Słownik Motywów Literackich, Wydawnictwo Park Sp. z o. o., Bielsko-Biała 2002, s. 20-21, 131-134.
www.wsp.krakow.pl/konspekt/22/karpiel.html.

III. Ramowy plan wypowiedzi:
1. Określenie problemu:
a) Motyw szatana występuje w wielu tekstach kultury w różny sposób.

2. Kolejność prezentowanych argumentów:
a) Przedstawienie szatana, wyjaśnienie nazwania go diabłem.
b) Szatan – kusiciel. Nawiązanie do: Ks. Rodzaju, oraz Ew. wg św. Mateusza.
c) Sposoby pozyskiwania dusz, cyrografy. Nawiązanie do: „Faust”, „Igraszki z diabłem”,
„Pani Twardowska”.
d) Zakład Boga z szatanem. Nawiązanie do: Ks. Hioba, „Constantine”.
e) Szatan bliższy człowiekowi niż Bóg. Strącony z niebios, odrzucony, niedoskonały, szatan, cierpiący, tak samo jak ludzie. Nawiązanie do: „Litania do Szatana”.
f) Szatan w malarstwie.

3. Wnioski:
a) Szatan jest potęgą złą, destrukcyjną siłą pragnącą niszczyć wszystko co dobre.
b) Toczy odwieczną walkę z Bogiem.

IV. Materiały pomocnicze:
Prezentacja multimedialna.

Jak ma wyglądać egzamin ze sztuk plastycznych?

wiem ze to pewnie juz i tak niczego niezmieni, ale wlasnie sie za to zabralem wiec pisze co znalazlem

"Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga

Czy dobry katolik może oglądać "gołą babę"

A "Sąd ostateczny" Hansa Memlinga wisiałby po dziś w Kościele NMP gdyby nie wojna.

"Sąd Ostateczny" - Hans Memling



Autorem tryptyku pt. "Sąd Ostateczny" jest Hans Memling - malarz XV-wieczny. Dzieło powstało w latach 1465 - 1471.

Całość składa się ze środkowej i dwóch pobocznych naw. Środkową część można podzielić na dwie sfery: sacrum i profanum. Granicę między nimi stanowi horyzont. W sferze sacrum centralną postacią jest Chrystus ubrany w czerwoną szatę, który opiera stopy na złotym globusie, co symbolizuje Jego władzę. Otaczają Go apostołowie wraz z Maryją i Janem Chrzcicielem, którzy klęczą i składają ręce w geście wypraszającym miłosierdzie dla sądzonych dusz. Nad nimi znajdują się aniołowie, którzy trzymają symbole ziemskiego męczeństwa Chrystusa, m.in. krzyż i gwoździe. Część ta namalowana jest w ciepłych i jasnych kolorach.
W sferze profanum główną postacią Archanioł Michał, który trzyma w ręku wagę, na której znajdują się dusze. Nad nimi krążą anioły z trąbami obwieszczając dzień Sądu Ostatecznego.

Po lewej stronie obrazu namalowani są ludzie, wśród których panuję niepokój, wręcz panika, gdyż wiedzą, że będą cierpieć wieczne katusze w piekle. Miejsce, do którego zmierzają znajduje się na lewej nawie. Ukazane są tam potwoty, które zaciągają ludzi do miejsca przeznaczenia. Na ich twarzach widać przerażenie, ból. Przeważają tam bardzo ciemne kolory rozświetlane przez płomienie piekielne.

Natomiast po prawej stronie panuje porządek. Wszyscy są spokojni o swój los. Jednak na dalszym planie można dostrzec anioła walczącego z potworem o duszyczkę. Dalsza część mieści się na prawym skrzydle. Są tam schody wiodące do bramy niebiańskiej, które symbolizują życie, dobre życie, które stopniowo prowadzi ku Niebu. Na nich oczekują ludzie, w "towarzystwie" św. Piotra trzymającego klucze do bramy niebios, na której widoczny jest zastęp aniołów. Panuje tu harmonia, w barwach zaś, przeważają jasne i ciepłe kolory. dnia Pią 13:15, 06 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz

Płótna wielkich malarzy..inie tylko

Hans Memling "Sad Ostateczny".
Ja jestem ten w zloconej zbroj.

Kawiarenka pod czapraczkiem

Cytat: na dworze przeszło jak ręką odjął faktycznie było i siku i kupa.
w ogóle przez tych parę dni Borys ma wielkie parcie na ... balkon. i o ile w ciągu dnia może się wylegiwać na słoneczku, oczywiscie w asyście kocyków, to jak robi się chłodno to go zwijam do domu. nie wiem skąd takie zapotrzebowanie na świeże powietrze.

Alfiki sztuka to bardzo szerokie pojęcie, więc może byc i malarstwo i rzeźba i kino i telewizja. Historia sztuki to zdecydowanie nie moja dziedzina, ale do głowy przychodzi mi na przykład taki Michał Anioł - na freskach kaplicy sykstyńksiej niejeden anioł namalowany; ma on też na swoim koncie rzęźbę pt "kupidyn".
albo Breugel, ten od "wieży babel", popełnił też "upadek zbuntowanych aniołów":


pamietam tez z liceum taki tryptyk, tytuł chyba "sąd ostateczny", tam chyba też anioły były. własnie sprawdziłam na necie, sa dwie takie prace - autorem jednej jest Hieronim Bosch, drugiej Hans Memling, na obu są anioły.

z kultury popularnej - był taki polski film "Anioł w Krakowie" i miniserial prod USA o Aniołach właśnie, lecz tytułu nie pomnę niestety.
Dobór tekstów kultury zalezy od tego w jaki sposób chce się ugryźć temat.



" Biedrona" Dziękuję za materiały. Ja szukam takiej pozycji książkowej , która obejmowałaby w szerokim pojęciu sztukę z elementami aniołów..
Sama kiedyś pasjonowałam się Sztukami Pięknymi, bo zamierzałam pójść na Konserwację Zabytków ,życie pokierowało inaczej.

Wieczorkiem znalazłam sporo materiału w tym temacie. W końcu jestem bibliotekarz...

alfiki dnia Pią 17:20, 03 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz

Mój anioł....

A widziałaś obraz Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"? Tam Archanioł bije się z diabłem o duszę mieczem.
A to tylko jeden z przykładów wojowniczości aniołów.
Archanioła Uriela znasz?

Obrazy

Ja lubię Hansa Memlinga...choć może wydawać się trywialny...

Na prezentacji maturalnej miałem (obrazy piekła i nieba w lit, szt i filmie) jego obraz: "Sąd Ostateczny":

Koniec świata! Co robić?

A jeszcze gorszy jest obraz Hansa Memlinga ("Sąd Ostateczny"?), czy jakoś tak, który jest w gdańskim Muzeum Narodowym... Oby tak sie nie stało..., dlatego korzystajmy z życia!

Bazylika Mariacka na flamandzkim obrazie

Bazylika Mariacka na flamandzkim obrazie

Cytat:
Czy to nasza bazylika?
W nocy przyleciał do Gdańska odnaleziony na europejskiej aukcji XVII-wieczny obraz, ukazujący prawdopodobnie wnętrze Bazyliki Mariackiej. To okazja, by wizję malarską skonfrontować z oryginałem. O godz. 11 dzieło zostanie na jeden dzień wystawione w kościele
Obraz nieznanego autora, przedstawiający kościelne wnętrze ze słynnym tryptykiem "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga, pojawił się w jednym z europejskich domów aukcyjnych kilka miesięcy temu. Dzięki anonimowemu przedsiębiorcy, który postanowił kupić XVII-wieczne płótno, dzieło dotarło dziś do Gdańska. I na kilkanaście godzin zawiśnie w Bazylice Mariackiej.
- Zostanie tu przez jeden dzień, mniej więcej do godz. 15 - mówi Tomasz Korzeniowski, konserwator kościoła Mariackiego. - Potem pojedzie do Torunia, gdzie przejdzie gruntowne badania i zostanie zabezpieczone. Może uda się odkryć, kto był jego autorem. Po miesiącu obraz powinien wrócić, bo zostanie nam przekazany jako depozyt.

Wciąż jednak nie ustaje dyskusja, czy faktycznie przedstawiono na nim wnętrze gdańskiej bazyliki. - Nie zgadza się skala budowli, charakter sklepień, oświetlenie wnętrza, rozmieszczenie wyposażenia - mówi Beata Sztyber, kustosz Muzeum Narodowego w Gdańsku, specjalizująca się także w historii "Sądu Ostatecznego" Memlinga. - A tryptyk został bardzo dziwnie pokazany, wyraźnie odcina się od reszty kompozycji. Szczegółowe badania pigmentów zastosowanych przez malarza mogłyby wykazać, czy wszystkie partie obrazu pochodzą z tego samego okresu, czy np. część została później domalowana.

Żadnych wątpliwości nie ma za to konserwator bazyliki: - Malarz odwzorował wnętrze bardzo precyzyjnie, na obrazie jest wiele charakterystycznych detali, które do dziś można zaobserwować w kościele, np. unikalne epitafia - przekonuje Korzeniowski. - Można to będzie samemu porównać. Obraz powiesimy dokładnie w miejscu, gdzie stał jego twórca. Widz zobaczy to, na co patrzył malarz.

Na początku dzisiejszej prezentacji w kościele wykład wygłosi prof. Juliusz Chrościcki, kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który jako jeden z pierwszych badał obraz. W swojej ekspertyzie napisał m.in., że "to wyjątkowe dzieło sztuki flamandzkiej. W tym czasie, w tej części Europy nie powstawały obrazy, przedstawiające realne wnętrza kościoła. Dlatego ten ma taką wartość."
Jowita Kiwnik



Źródło Gazeta Wyborcza

Idzie ktoś zobaczyć?

Harvey Keitel w polskim filmie

"Wygrany" - film o niezwykłej przyjaźni, grze na wyścigach i grze na fortepianie - to nowy projekt Wiesława Saniewskiego. W głównej roli wystąpi Harvey Keitel.

Aktor znany m.in. z filmów Scorsese i Tarantino zagra Franka, Amerykanina polskiego pochodzenia i namiętnego gracza na wyścigach. Drugim bohaterem filmu, młodym pianistą, będzie Paweł Szajda, który zagrał w "Tataraku" Andrzeja Wajdy. Są szanse, że w filmie zagra także Omar Sharif - miałby wcielić się w postać profesora Karloffa, jurora pianistycznego konkursu.

Zdjęcia powinny rozpocząć się pod koniec lata, głównie we Wrocławiu, a także w niemieckim Baden-Baden oraz w Nowym Jorku i Chicago. Budżet polsko-niemiecko-amerykańskiej koprodukcji to ok. 13 mln zł, z czego 3 mln przyznał Polski Instytut Sztuki Filmowej. Projekt ma też wesprzeć finansowo TVP.

Rozmowa z Wiesławem Saniewskim*

Aleksandra Kozłowska: "Wygrany" opowiada o ściganiu się - ścigają się pianiści biorący udział w międzynarodowych konkursach, ścigają się konie i ścigają się gracze - w marzeniach o zarabianiu pieniędzy. Czy do napisania tego scenariusza sprowokowały pana jakieś autentyczne wydarzenia?

Wiesław Saniewski: Znam środowisko "koniarzy" i wiem też, co znaczy ściganie się w dziedzinach, które się do wyścigów nie nadają, jak film czy muzyka.

Scenariusz opowiada o trudnej sztuce wygrywania. Gra na wyścigach jest metaforą ludzkiego losu. To nie tylko próba charakterów, to również sprawa odpowiedzialności za siebie i innych, poszukiwania osobistej wolności, a przede wszystkim ciągła konieczność dokonywania wyborów. Będzie to także historia niezwykłej przyjaźni, pozornie niemożliwej, w której dwóch bohaterów dzieli właściwie wszystko: wiek, zainteresowania, środowisko. Znam takie przyjaźnie. Konie to świat Franka, starszego z bohaterów filmu, to także mój świat od dziecka. W rodzinie miałem jednego z największych hodowców koni na Podlasiu.

Kiedy w pana życiu pojawiły się prawdziwe wyścigi?

- Prawie 40 lat temu. Jeszcze gdy studiowałem matematykę i historię sztuki, napisałem pierwszy w życiu reportaż do wrocławskiej gazety "Słowo Polskie". Dotyczył on wyścigów i graczy, którzy obstawiają wyniki na odległość, nie widząc ścigających się koni. Tekst nosił tytuł "Diana wygrywa o łeb". Od tamtej pory zacząłem bardziej interesować się końmi, ich pochodzeniem, treningiem. Analizowałem gonitwy dla znajomych, którzy grali od dawna, na ogół bez sukcesów. Okazało się, że wiedza poparta rzetelną analizą pozwala wygrywać.

Na przykładzie Franka pokazuję, że bez wiary w siebie, bez konsekwencji nie ma szans na wygrywanie. I nie chodzi wyłącznie o wyścigi.

"Wygranym" okazuje się drugi z bohaterów, młody pianista, który po dotarciu na szczyt listy najlepszych na świecie rezygnuje z konkursów i w jakimś małym klubie jazzowym odnajduje radość z grania dla czystej przyjemności, bez rankingów i ciągłej rywalizacji. Czy pan ma podobny stosunek do swojego zawodu?

- Pasja filmowa zaczęła się u mnie w dzieciństwie. Miałem szczęście - na mojej ulicy i moich podwórkach chętnie kręcono filmy, m.in. "Ewa chce spać" Tadeusza Chmielewskiego oraz "Popiół i diament" Wajdy. Kilka lat później, po obejrzeniu tego drugiego zrozumiałem, że to kreowanie nowych światów z elementów znanych, oswojonych jest czymś fascynującym, czymś, co chciałbym w życiu robić. Zawsze, jak mój młodszy bohater, starałem się uprawiać sztukę "bezinteresowną", która niczego nie musi. Robić filmy o tym, co mnie interesuje, o wrażliwych ludziach dla wrażliwej widowni. Do ścigania się artystów i sztuki mam stosunek mocno ambiwalentny. Z jednej strony wiem, że jest jakoś konieczne. Z drugiej - mam świadomość, jak dalece umowne jest ocenianie sztuki. Czy świetny dramat jest lepszy czy gorszy od świetnej komedii? Czy Fellini jest lepszy od Tarkowskiego?

*Wiesław Saniewski

reżyser, scenarzysta, producent. Ukończył matematykę na Uniwersytecie Wrocławskim oraz łódzką Filmówkę. Autor kilku książek, w tym dwóch o tematyce filmowej: "Wróżenie z kina" i "Niewinność utracona w kinie". Wyreżyserował m.in. filmy: "Wolny strzelec" (1981), "Nadzór" (1983), "Dotknięci" (1988), "Obcy musi fruwać" (1993) i "Deszczowy żołnierz" (1996). Jego ostatni jak dotąd film "Bezmiar sprawiedliwości" został nagrodzony na festiwalach w Gdyni, Łagowie, Chicago, rok temu otrzymał nagrodę jury na MFF w Houston. W planach ma realizację filmu o Hansie Memlingu i jego najsłynniejszym dziele, tryptyku "Sąd Ostateczny"

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ciekawsze artykuły z naszemiasto.pl

Muzeum Narodowe i dominikanie będą współpracować. Gdzieś nam się zgubił jeden sąd...

http://gdansk.naszemiasto...nia/703621.html

Ile sądów jest w "Sądzie Ostatecznym" Hansa Memlinga? Ogromny tryptyk (360 cm szerokości, 242 cm wysokości) trafił do nas na pokładzie kaperskiego żaglowca w 1473 roku. W 1807 Napoleon wywiózł "Sąd" do Paryża. Diament zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku wciąż kryje wiele tajemnic. Okazało się ostatnio, że Hans Memling... zgubił gdzieś jeden sąd.

- Sąd Ostateczny zawsze sprawiał problem chrześcijanom i sprawia do dzisiaj - mówi Jacek Krzysztofowicz, przeor klasztoru ojców dominikanów w Gdańsku. - Po śmierci czekają nas dwa sądy: szczegółowy i ostateczny. W jakiej relacji są one do siebie? Czy to pierwsza, czy druga instancja? Na tryptyku Memlinga mamy tylko sąd ostateczny. W takim razie rodzi się pytanie, co się działo pomiędzy śmiercią każdego z tych ludzi, którzy są na obrazie przedstawieni a chwilą sądu ostatecznego. Czy wracają z nieba i piekła do ciała powtórnie? Czy gdzieś byli uśpieni? To są ślepe teologiczne uliczki i wydaje mi się, że w jedną z nich Memling zawędrował (tak jak wielu mu współczesnych artystów).
"Sąd Ostateczny” to dzieło wybitne, wszyscy o tym wiemy. Kwiatom brakuje tylko zapachu, motyle skrzydła różnią się tym od prawdziwych, że nie można z nich zetrzeć pyłku, a z brokatowych tkanin nie uda się wyciągnąć żadnej nitki. Memling, jak wszyscy malarze niderlandzcy czuł materię, ale nie zgubił też ducha.
Dobry duch Memlinga czuwa, więc Muzeum Narodowe i ojcowie dominikanie mają wspólne plany.
- Pozornie takie instytucje jak klasztor i muzeum nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale połączył nas Memling - mówi przeor ojciec Jacek Krzysztofowicz. - "Sąda Ostateczny" to dzieło bardzo mocno związane z historią Gdańska, co łączy nas z muzeum, bo my dominikanie czujemy się współtwórcami tradycji Gdańska, jako jedna z najstarszych instytucji w mieście. W zeszłym roku wspólnie zrobiliśmy minicykl "Zaduszki memlingowe". Bowiem akurat na czas jarmarku dominikańskiego przypada rocznica śmierci Hansa Memlinga.
Związki muzeum z kościołem są coraz bliższe. Jak wszyscy wiedzą, do Muzeum Narodowego należy cysterski Pałac Opatów w Oliwie. Także gmach główny muzeum mieści się w dawnym klasztorze franciszkanów. W ubiegłym roku dyrekcja zawarła pakt o współpracy z muzeum diecezjalnym w Pelplinie i gdańskimi franciszkanami. Dzisiaj podpisuje porozumienie z dominikanami. Ciekawe, jaki klasztor jeszcze mają teraz na oku muzealnicy?
- Karmelitów - uśmiecha się dyrektor Wojciech Bonisławski. - Mamy u siebie wszystkie obiekty z kościoła świętej Katarzyny. Będziemy je konserwować. Od karmelitów kupiliśmy ostatnio piękny portal.

Spotkajmy się dzisiaj wieczorem

Wieczór z Memlingiem "Ile sądów jest w gdańskim Sądzie Ostatecznym H. Memlinga – o rodzajach rozliczeń w eschatologii chrześcijańskiej." - Wykład ojca Jacka Krzysztofowicza. Piątek 23 lutego, godz. 18. Gmach Główny Muzeum Narodowego w Gdańsku, ul. Toruńska 1. Wstęp wolny.
Grażyna Antoniewicz - Dziennik Bałtycki

Gdańsk w filmach

Obraz "Sąd Ostateczny" - tematem filmu:
http://www.stopklatka.pl/...ie.asp?wi=35644

informacja prasowa, 2007-01-19 09:15:37
Wiesław Saniewski przygotowuje międzynarodową koprodukcję

Reżyser głośnego "Nadzoru", Wiesław Saniewski, który powrócił w wielkim stylu "Bezmiarem sprawiedliwości" (film znajdzie się w polskich kinach 9 marca), znakomicie przyjętym przez krytyków na ostatnim Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, przygotowuje wysokobudżetową, międzynarodową koprodukcję, zatytułowaną "Sąd ostateczny".

Film ma być w całości zrealizowany w języku angielskim z udziałem międzynarodowych gwiazd oraz polskich aktorów. Trwają rozmowy z producentami z Włoch i Niemiec, którzy mieliby współfinansować projekt. Saniewski, wraz z holenderskim scenarzystą, z którym dokumentację do tego projektu rozpoczął równo 20 lat temu, pracują aktualnie nad scenariuszem filmu.

"Sąd ostateczny" będzie próbą rozwikłania zagadki jednego z najgłośniejszych obrazów w historii malarstwa, znajdującego się od lat w Gdańsku. Saniewski, podobnie jak w "Bezmiarze sprawiedliwości" będzie chciał przyjrzeć się ludzkiej naturze, a dokładnie stanowi ducha tych, którzy osądzając innych, często pozostają w błędnym przekonaniu, że mają monopol na prawdę. Oprócz tego, co warto, podkreślić, "Sąd ostateczny" ma być również opowieścią o ludzkich namiętnościach, o miłości i nienawiści, o pasji i zawiedzionych ambicjach. Bohaterowie filmu są opętani "Sądem Ostatecznym", dziełem, które wciąż im umyka i żyje własnym życiem. Przemoc i strach, nienawiść i miłość, zmysłowość i talent prawdziwego artysty zbiegają się w słynnym tryptyku w jedno, tworząc nieprzemijalną wartość dzieła i jeszcze coś więcej, coś, co najbardziej w nim pociąga - nieuchwytną tajemnicę.

W drugiej połowie XV wieku niderlandzki malarz, Hans Memling namalował w Brugii słynny tryptyk "Sąd Ostateczny", fundatorem którego byli włoski arystokrata Angelo Tani i jego żona Katarzyna. Obraz ten nigdy nie dotarł do fundatorów. W wyniku działań wojennych między Anglią i miastami Hanzy, galeon wiozący tryptyk do Florencji, został w roku 1473 porwany przez karawelę pod dowództwem Paula Benecke do Gdańska. Statek i reszta cennego ładunku były własnością florenckiej rodziny Medicich i ich przedstawiciela w Brugii, Tommaso Portinariego. W następstwie porwania toczyły się długoletnie, niekończące się procesy, w które zaangażowała się niemal całą ówczesna Europa, m.in. władca burgundzki Karol Śmiały, arcyksiążę Maksymilian z Austrii, Cosimo, Piero i Lorenzo Medici oraz papież Sykstus IV.

Akcja filmu obejmuje okres między rokiem 1464 i 1492. Zdarzenia rozgrywają się głównie w trzech miastach Europy: we Florencji, Brugii i Gdańsku, w mniejszym stopniu w Londynie.

III Bałtycki Festiwal Nauki 19-22 maja 2005 roku

A to?

Cytat:391. Dni otwarte Muzeum Archeologicznego
Muzeum Archeologiczne w Gdańsku - nauki historyczne
Gdańsk - ul. Mariacka 25/26
Krótki opis: Prezentacja najnowszych osiągnięć badawczych - wykłady, pokaz multimedialny. Warsztaty archeologiczne - pracownia krzemieniarska, konserwacja ceramiki, pokaz lepienia naczyń z możliwością uczestniczenia w procesie formowania naczynia, udział w twór...



Cytat:365. Festyn Myśli Technicznej - Budowa Domków
Politechnika Gdańska - budownictwo
Gdańsk - Akademicki Ośrodek Sportowy Politechniki Gdańskiej przy al. Zwycięstwa 12
Krótki opis: Podczas Festynu Myśli Technicznej będziemy się starali sprawdzić przygotowanie naszych studentów do wejscia w życie w nowym wcieleniu - Inżyniera. Tym razem grupa studentów wszystkich wydziałów będzie miała za zadanie wykonanie od podstaw domku letni...



Cytat:44. Misja biblioteki u progu XXI
Politechnika Gdańska - bibliotekoznawstwo i informacja naukowo-techniczna
Gdańsk - Gmach Główny, Biblioteka Główna - Czytelnia Ogólna ul. G. Narutowicza 11/12
Krótki opis:



Cytat:342. Odzyskane skarby (I)
Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku - nauki historyczne
Gdańsk - Hewelianum, ul. 3 Maja 9a
Krótki opis: Sekrety warsztatu konserwatorów zabytków znalezionych na dnie morskim. Metoda dendrochronologicznego datowania przedmiotów z drewna. Rekonstrukcja naczyń ceramicznych.



Cytat:88. Pamiątki z Sali Senatu Politechniki Gdańskiej
Politechnika Gdańska - nauki historyczne
Gdańsk - Gmach Główny PG, hol Biblioteki Głównej, ul. G. Narutowicza 11/12
Krótki opis:



Cytat:260. Sąd Ostateczny Hansa Memlinga, czyli o konfrontacji wiedzy współczesnego zoologa ze średniowieczną symboliką zwierząt - dwugłos
Muzeum Narodowe w Gdańsku - nauki o sztukach pięknych
Gdańsk - Muzeum Narodowe w Gdansku, ul. Toruńska 1, Sala Kapitularzowa
Krótki opis: W spotkaniu będzie brał udział historyk sztuki (mgr Beata Sztyber) i zoolog. Pierwszy z nich objaśni symboliczne znaczenie zwierząt, które pojawiły się w gdańskim tryptyku Memlinga. Zoolog zaprezentuje żywe zwierzęta i opowie o ich naturalnych zachow...



Cytat:87. Zajrzyj do starodruku
Politechnika Gdańska - bibliotekoznawstwo i informacja naukowo-techniczna
Gdańsk - Gmach Główny, hol przed Biblioteką Główną, ul. Narutowicza 11/12
Krótki opis:



Cytat:46. Z kart historii Politechniki. 100 lat Politechniki w Gdańsku
Politechnika Gdańska - nauki historyczne
Gdańsk - Gmach Główny, Biblioteka Główna - Czytelnia Ogólna, ul. G. Narutowicza 11/12
Krótki opis: Wykład poświęcony historii najstarszej uczelni technicznej na Pomorzu.

427. Z kart historii Politechniki. Historia biblioteki na tle historii uczelni
Politechnika Gdańska - nauki historyczne
Gdańsk - Gmach Główny, Biblioteka Główna - Czytelnia Ogólna, ul. G. Narutowicza 11/12
Krótki opis: Wykład poświęcony historii Politechniki. Historia biblioteki na tle uczelni; najcenniejsze zbiory.

428. Z kart historii Politechniki. Profesorowie Politechniki Gdńskiej
Politechnika Gdańska - nauki historyczne
Gdańsk - Gmach Główny, Biblioteka Główna - Czytelnia Ogólna, ul. G. Narutowicza 11/12
Krótki opis: Wykład poświęcony profesorom najstarszej uczelni technicznej na Po

Peter von Danzig?

Trochę mi głupio teraz krytykować, skoro nie włączyłem się na czas do dyskusji, kiedy mogła ona jeszcze coś zmienić – po prostu nie byłem wtedy uczestnikiem tego forum i nie miałem pojęcia, że taki temat jest poruszany. Skoro jednak wzywa Pan do konstruktywnej krytyki... Otóż żałuję, że nie posłuchał Pan tych kolegów, którzy nazywali okręt „Peter von Danczik” (to nie literówka, tylko najczęstsza z wielu pisowni z XV w.) karaką, podkreślając brak poważniejszego związku z karawelą. Popularna nazwa „Wielka Karawela”, sugerująca właśnie taki typ żaglowca, jest kompletnie błędna i pozwolę sobie wyjaśnić, skąd się wzięła. W XV w. powszechnie stosowanym poszyciem na północy Europy (w kogach, holkach i innych) było „na zakładkę”. Ale budowane na południu karaki i karawele miały poszycie na styk, zwane karawelowym. Kiedy podobne jednostki pojawiły się na północy, zadziwiły tym poszyciem, a karawele także budową kadłuba i takielunku. Karaki, chociaż na ogół dużo większe, nie były taką sensacją, bo bardzo przypominały popularne holki. Niemieckojęzyczni Hanzeaci ukuli więc dwa osobne terminy: Karavelle (Caravelle) oznaczało rzeczywistą karawelę, zaś Kraveel to w ogóle KAŻDY okręt o poszyciu karawelowym. „Peter von Danczik”, z całkowitą pewnością tylko i WYŁĄCZNIE karaka, miał poszycie na styk, był więc owym Kraveelem, a że imponował ogromem, otrzymał przydomek „Groote Kraveel”. Pech chce, że w języku polskim istnieje tylko termin „karawela”, więc polscy autorzy przetłumaczyli to na „Wielka Karawela” i tak już sobie poleciało dalej. Bardzo dokładne wyjaśnienie tej kwestii przedstawił już kilkadziesiąt lat temu Walther Vogel, wybitny niemiecki historyk żeglugi hanzeatyckiej, chociaż rasistowski słowianożerca. On oczywiście nie zajmował się polskimi tłumaczeniami. Ponieważ w naszym języku „Wielki Krawel” brzmi nieco dziwacznie, dalsze używanie nazwy „Wielka Karawela” wydaje się nieuniknione, lecz zawsze trzeba zachowywać duże litery (nazwa własna – przydomek) i nigdy nie przenosić tego na typ statku, z małej litery.
Zaimponowała mi natomiast ostrożność, z którą zachował Pan oryginalną nazwę najsłynniejszej zdobyczy, owej galaidy. Niczego takiego w polskim języku wprawdzie nie ma, lecz przynajmniej nie sugeruje Pan jakichś idiotyzmów. Niestety inni polscy autorzy – w tym profesorowie z Muzeum Narodowego – nagminnie wstawiają tutaj galeon, na kilkadziesiąt lat przed pojawieniem się takiego typu gdziekolwiek na świecie! Zawsze gdy stoję przed obrazem Hansa Memlinga, „Sąd Ostateczny”, skręca mnie ze złości przy czytaniu głupot w opisującej go notce. Ten cudownie stworzony galeon powielają przeróżne bedekery o Gdańsku, o sławnych ludziach z tego miasta itd., więc jeśli ktoś sądzi, że ilość przeszła tu w jakość, to się grubo myli. Zresztą sama owa galaida czy galejda nie jest wcale taką tajemnicą jak się wydaje, ale poświęcę temu kiedyś osobną rozprawkę. Nigdy nie widziałem blaszanych zabawek z kuranta (chociaż znam obrazy najwyraźniej nimi zainspirowane) i jestem wdzięczny Panu za możliwość ich obejrzenia. Nie muszę chyba dodawać, że zarówno budowa pryzu, jak i jego rzekoma przewaga wymiarów nad „Peterem von Danczik” to czczy wymysł „ku pokrzepieniu serc”. Całość przeczytałem z wielką przyjemnością i jestem pełen uznania. Z poważaniem, Krzysztof Gerlach

Turystyka i zabytki kościelne

Cytat:Gdańsk: Wrócą do bazyliki mariackiej?
KAI/J

Parafia Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Gdańsku domaga się od ministra kultury Kazimierza M. Ujazdowskiego zwrotu pięciu średniowiecznych ołtarzy.
W specjalnym liście mowa jest o czterech ołtarzach i jednym dyptyku, przechowywanych w Muzeum Narodowym w Warszawie. Korespondencja trafi dziś do rąk ministra. To już nie pierwsza próba odzyskania zabytków.

Zdaniem Tomasza Korzeniowskiego, dyrektora zbiorów i głównego konserwatora zabytków, głównym uzasadnieniem powrotu dzieł jest fakt, iż ołtarze te stanowią integralną część bezcennego zespołu arcydzieł sztuki średniowiecznej stworzonych dla kościoła mariackiego w Gdańsku.

- Pod tym względem Polska mogłaby się szczycić największym w Europie zbiorem gotyckich ołtarzy zachowanym w ich oryginalnym artystycznym kontekście - mówi Korzeniowski. - Zespół ten musi zostać scalony i objęty nadzwyczajną opieką oraz promocją nie tylko jako bezcenny przykład artystycznego dziedzictwa o randze ogólnoświatowej, lecz przede wszystkim jako jeden z najcenniejszy polskich skarbów kultury.

W liście podpisanym przez miejscowego proboszcza, ks. Stanisława Bogdanowicza, przypomina się, że "zespół ołtarzy Bazyliki Mariackiej przez stulecia był chroniony przed rozproszeniem lub zniszczeniem, m.in. dzięki bezpośredniemu patronatowi króla polskiego. Patronat ten został ustanowiony przez Kazimierza Jagiellończyka ponad pięć wieków temu i wygasł dopiero w wyniku rozbiorów Polski. Niezależnie od domagających się uszanowania polskich, królewskich tradycji kościoła Mariackiego w Gdańsku, należy przede wszystkim respektować aktualne zalecenia międzynarodowego prawodawstwa".

Opiekunowie bazyliki mariackiej powołują się na sygnowane przez Polskę "Zalecenia w sprawie ochrony dziedzictwa kulturalnego i naturalnego na płaszczyźnie krajowej", uchwalonego w Paryżu 16 listopada 1972 roku przez Konferencję Generalną Organizacji Narodów Zjednoczonych dla Wychowania Nauki i Kultury (UNESCO).

Dokument ten, w punkcie 22. brzmi: "(...) dobra dziedzictwa kulturalnego i naturalnego powinny być przywrócone do funkcji, które pełniły poprzednio albo też być przeznaczone do funkcji bardziej im odpowiadających, pod warunkiem, że ich wartość kulturalna nie zostanie narażona na szwank."

Do sytuacji przetrzymywania gdańskich ołtarzy przez Muzeum Narodowe w Warszawie odnosić ma się również punkt 24. ww. zalecenia: "Więzy, jakie czas i ludzie zadzierzgnęli pomiędzy zabytkiem a jego otoczeniem, mają ogromne znaczenie i nie powinny być w żadnym wypadku naruszane lub zrywane. Wyizolowanie zabytku przez zniszczenie jego otoczenia nie jest w zasadzie dopuszczalne, jak również jego przeniesienie, które może być traktowane jako rozwiązanie wyjątkowe, usprawiedliwione przez racje wyższego rzędu."

Ponadto konieczności scalenia zespołu ołtarzy bazyliki mariackiej odpowiada - jak dowodzi Tomasz Korzeniowski - stanowisku Rady Europy zawartym w Rekomendacji No. R (98) 4 Komitetu Ministrów dla państw członkowskich w sprawie środków promowania zintegrowanej konserwacji historycznych zespołów złożonych z zabytków nieruchomych i ruchomy (Przyjęta przez Komitet Ministrów 17 marca 1998 roku, na 623 spotkaniu delegatów). Punkt 17. rekomendacji brzmi: "Władze państwowe powinny zarządzić restytucję historycznego zespołu lub jego integralnej części na oryginalne miejsce na koszt osoby odpowiedzialnej niezależnie czy jest ona właścicielem."

- Innym istotnym argumentem przemawiającym za jak najszybszym zwrotem gdańskich dzieł sztuki przez warszawskie Muzeum Narodowe jest los innych ołtarzy bazyliki mariackiej przetrzymywanych poza granicami Polski - mówi Korzeniowski. - Jednym z przykładów jest ołtarz z kaplicy Bractwa św. Jerzego znajdujący się obecnie w berlińskiej galerii malarstwa. Podczas rozmów rewindykacyjnych w poprzednich latach strona niemiecka uzależniała proces rewindykacji gdańskich zabytków z Niemiec od postępów w tym zakresie na terenie samej Polski.

Ołtarz św. Rajnolda z roku 1515, ołtarz Jerozolimski z lat 1495-1500, dyptyk Winterfeldów z ok. 1430 roku, ołtarz baldachimowy z kaplicy św. Kosmy i Damiana z ok. 1420 roku oraz ołtarz cechu szewców (Pietas Domini) z ok. 1435 roku, o zwrot których zabiega Bazylika Mariacka, to nie jedyne dzieła sztuki, które po wojnie nie wróciły do gdańskich świątyń, ale pozostały w muzeach. Wystarczy wspomnieć "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga, eksponowany w Muzeum Narodowym w Gdańsku.



Mój komentarz:
Może wreszcie warszawskie MN zasłaniające się "Galerią sztuki gotyckiej im. kardynała Wyszyńskiego" odda gotyckie ołtarze wyszabrowane na Śląsku i Pomorzu, choć z drugiej strony - być może pobyt w muzeum uchronił je przed wiadomymi "kornikami"? :wink:

oczy szeroko zamknięte

 "Marek P."
 "melisa"

Cytat:| oczy szeroko zamknięte
| ------------------------------

| w świecie gdzie istnieją tylko myśli
| nie ma rzeczy namacalnych
| widzę tylko to co chcę widzieć
| mogę robić co zechcę

| Rembrandt Van Eyck Rubens Lorrain
| potrafili przeobrazić świat rzeczywisty
| w świat do życia
| świat jaki nie istniał
| i nigdy istnieć nie będzie
| nie potrafimy oczu oderwać
| tak bardzo jest życiodajny

| monstrualne rzezie Breugla
| przerażające piekło Boscha
| nawet masakra na wyspie Chios Delacroix
| są zachwycające

| wielką i zbawienną rzeczą
| umieć przeobrazić zbrodnię
| w dekoracyjny ornament
| balsam dla oczu

| miasto Delfty choć nigdy nie istniało
| jest stokroć bardziej realne
| niż wszystkie obejrzane miasta świata
| żadna brzoskwinia ani pomarańcza
| nie miała tej głębi światła i koloru
| co owoce spod pędzli Holendrów

| wielkie dzieła sztuki to prawdziwe akumulatory
| wielkie ładowarki dla milionów spragnionych słodyczy
| złoty wosk chroniący od powiewu śmierci

| --

Dyskusja nad takim wierszem świadczy o poziomie czytelników (z reguły nie
bez wyjątków okazał się wysoki). Ja też spróbuję. Spróbuję przekazać swój
sposób widzenia wszystkiego, wyrazić pretensje do życia i świata,
zrealizować swoją misję walki z nieuctwem, głupotą i chamstwem, prowadzić
jak zwykle kampanię o poziom sztuki i poziom dyskusji ;-)



Sporo ludzi czerpie niesłychaną siłę życia oraz radość prawdziwą
z osądzania i wymierzania sprawiedliwości widzialnemu światu. To
ich naprawdę rozgrzewa. Gromią. Naprawiają. Kwarantanne ogłaszają.
Tępe polskie łby myją. Wady narodowe tropią. Napiętnować w imię
Prawdziwych Wartości. Poziom adrenaliny rośnie. Serce bije żywiej.

Cytat:Wiersz jest zły, bo nie wykorzystuje do końca tego, co w nim dobre.



Spotkanie człowieka z nieprzejrzystością świata to jest właśnie
spotkanie z Rzeczywistością. A jeśli język pozwala nam uznać, że
Dobro jest Złem, a Zło Dobrem i poza językiem nie ma żadnej innej
prawdy, jak prawda w innym języku sformułowana? Jeśli prawdziwą
naturą języka jest nieprzejrzystość, rozchwianie semantyczne,
podatność na manipulację, brak czytelnej więzi z rzeczywistością
i oszałamiająca wielowariantowość, pozwalająca na nieskończoną
liczbę kombinacji znaków, czyli w gruncie rzeczy na wszystko?
My wiemy, co to jest dobro albo zło dla nas (i ludzi których uważamy
za "naszych") i właśnie z tego punku widzenia krytycznie osądzamy
świat, sięgając po Biblię, Koran, Buddę, konstytucję amerykańską,
Karola Marksa, mit Syzyfa czy Emilię Plater. Bo o tym co to jest
dobro a co to jest zło wiemy z grubsza a czasem wcale.

Wiesz Marku, może  jest tak jak piszesz; cenię Twoją wypowiedź -
mądrą i wyważoną, tylko, że ja od pewnego czasu, coraz częściej
nie wiem, które wiersze są złe a które dobre. Pewnie nie jest
do końca tak źle, :-)) jeszcze odróżniam zupełną grafomanię, ale
dyskusja wokół własnych wierszy (o ile jeszcze kiedyś się potoczy)
niech toczy się bez mojego udziału.
Nie chcę tłumaczyć się z wiersza, ani dawać innym do ręki broni,
która kierowana jest przeciwko mnie.

Cytat:Jest w nim potencjał - niebanalna próba potraktowania opisu światła i
owoców jako równie wspaniałych co opis rzezi i piekła. Stąd wcale nie
socrealistyczna teza, że we śnie, w który nas wprowadza sztuka, zarówno
konwencjonalne piękno i dobro, jak konwencjonalnie pojęta brzydota i zło -
mogą mieć szczególną wartość (piękno i dobro w innym, "wyższym"
znaczeniu).
I jeszcze można traktować wiersz jako manifest wolności (nie twórcy, lecz
odbiorcy sztuki - dlaczego wszyscy dyskutanci zignorowali pierwszą
zwrotkę?
Przecież ona pokazuje, że to odbiór sztuki, samodzielny i niezależny od
treści tej sztuki, jest ważny.) Aktywność odbiorcy to temat wiersza.
Gloryfikowana w prowokacyjnie banalny sposób. Prowokacja, bo takie banalne
peany pisze się zwykle na cześć twórcy, a nie odbiorcy. Tymczasem tutaj
jest
odwrotnie.

Pierwsza zwrotka jest prowokacją tym silniejszą, że zaczyna się od banału
zahaczającego o tautologię:
| w świecie gdzie istnieją tylko myśli
| nie ma rzeczy namacalnych
...twierdzenie wydaje się zgubnie zbędne, jeśli przyjąć, że myśli nie są
namacalne, że są z definicji pozbawione namacalności. Ale tu by się można
zastanowić, czy chodzi naprawdę o banał? Czy sztuka jest tylko światem
myśli? Przecież można powiedzieć:
1. nie, bo wytwory sztuki, obrazy i rzeżby zwłaszcza, są oczywiście
materialne
2. nie, bo jeśli nawet chodzi o wytwory ducha istniejące "w duchu", to nie
są one jedynie myślami, lecz także przede wszystkiem uczuciami



To właśnie jest sedno; uwiecznianie myśli w postaci obrazu, wiersza.

                    "wielką i zbawienną rzeczą
                    umieć przeobrazić zbrodnię
                    w dekoracyjny ornament
                    balsam dla oczu"

Możemy sobie tylko (wzorem dawnych malarzy) z trudem wyobrażać
jak będzie wyglądał Ostateczny Sąd, chociaż to właśnie ten Sąd
jest modelem wszelkiej funkcji krytycznej, także literatury.
Może tak jak na słynnym obrazie Hansa Memlinga?

                sprawiedliwi odzieleni od niesprawiedliwych
                po lewej stronie kryształowe schody
                po prawej czerwone płomienie

A może wg opowieści o Hiobie, która pośrednio mówi, że Stwórca
jest zupełnie nieprzewidywalny, a nawet w swojej wolności nieobliczalny?
Jak osądzi Husajna, Putina, Basajewa, albo prezydenta pewnego mocarstwa,
który powołując się na świętą Ewangelię,nakazał bombardowanie Bagdadu,
by wyzwolić z niewoli biedny lud posiadający za dużo nafty?

Cytat:Wiersz okazuje się zatem czymś innym. Wierszem tak naprawdę nie o sztuce,
lecz o wolności (swobodzie) myśli. Która potrafi czynić ze złego - dobre i
piękne. Odbiorca obcując ze sztuką może za pomocą myśli - przekształcić
swe
uczucia.



Dokładnie:-))

Cytat:W klimat snu wprowadza tytuł - a raczej jego znaczenie, jeśli się wczytamy
i
oderwiemy od skojarzeń literackich i filmowych. Chodzi - tytuł jeszcze
banalniejszy niż niby zerżnięty cytat - o "sen na jawie". Sztuka to sen na
jawie - marzenie na jawie, w dodatku szczególnego rodzaju.

I ieszcze jedna wypowiedź w ramach misji dziejowej:

Akumulatory - metafora ta nie brzmi wobec podniosłego tonu pporzednich

skojarzyła mi się z ciężkim akumulatorem samochodowym, ładowanym z
gniazdka
przez przypięty krokodylkami przewód, a nie ze zgrabną ładowarką
maleńkiego
telefonu komórkowego. Zwłaszcza, że ten wosk na końcu kojarzył się z takim
czymś żóltym, uszczelniającym zawory rzeczonego akumulatora.



:-)

Wielkie dzieła sztuki są prawdziwymi akumulatorami duszy,
ładowarkami instynktu życia i dlatego ciągną ku nim miliony ludzi
(miliony dolarów też!) jak pszczoły spragnione mistycznej słodyczy,
by zbolałą duszę powlec cieniutką warstwą złotego wosku, chroniacą
nas od powiewu śmierci.
Nie zgadzam się z Twoim zarzutem - ten akumulator, nawet jeśli kojarzy
się w pierwszym odruchu z samochodowym, wcale nie odstaje; jest
przecież właśnie (tylko) po to, aby uruchomić serce maszyny.

Cytat:Jeszcze pytanie od ignoranta:
o jakie Delfy (miasto) chodzi? Mnie się to kojarzy jedynie z wyrocznią
delficką na jednej takiej wyspie...



literówka: Delfty - miasto z obrazów niderlandzkich mistrzów.

VERMEER VAN DELFT van der Meer, JAN JOHANNES (1632-75), malarz hol.; czołowy
przedstawiciel szkoły z Delft; początkowo tworzył obrazy rel. i mitol.
(Chrystus w domu Marii i Marty ok. 1655, Toaleta Diany 1654-56), oparte na
tradycji malarstwa wł., oraz rodzajowe (U kuplerki 1656) inspirowane
twórczością caravaggionistów; od ok. 1657 malował postacie kobiet i mężczyzn
we wnętrzach mieszkalnych, mistrzowsko oddając efekt przesycenia przestrzeni
światłem padającym przez okno w bocznej ścianie i sugestywnie wydobywającym
fakturę i barwy, na ogół jasne, impresyjnie zestawiane, przedmiotów
(Dziewczyna czytająca list ok. 1659, Mleczarka ok. 1660, Oficerowie z damami
przy winie przed 1660, Lekcja muzyki ok. 1664, Kobieta z dzbanem ok. 1662,
Geograf 1669, Astronom 1668, Koronczarka ok. 1664), oraz widoki miejskie
(Widok Delft i Uliczka 1658); niektóre obrazy mają sens alegoryczny: Ważąca
perły (ok. 1662 - interpretowany jako alegoria vanitas `marność`), Pracownia
artysty (ok. 1665 - jako alegoria malarstwa).

Ogromnie dziekuję Marku, za zrozumienie, pochylenie się i poświęcenie
cennego
czasu nad rzeczą niesamodzielną, bo jak pisałam, zaczerpniętą z eseju S.
Chwina.
Być może (w moim wykonaniu ) wiersz wypadł z roli, którą (mz) tak
interesująco
nakreślił Autor eseju. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.

Me(L)Isa

Cytat:Marek P.



Szatan...

Megido-Miejsce szczegolnego kultu szatana z filmu OMEN z 1976r. heheh

Dodano po 3 min:

Tu macie (dosyc) dlugi tekst o Apokalipsie

Jak to będzie na końcu świata, czyli co Apokalipsa mówi naprawdę
z o. prof. AUGUSTYNEM JANKOWSKIM OSB biblistą, tłumaczem Apokalipsy rozmawiają Sławomir Rusin i Marcin Jakubionek

Ojcze, odmawiając Ojcze nasz, mówimy: „przyjdź Królestwo Twoje”. Tylko że po lekturze Apokalipsy można się nieco przestraszyć tego przyjścia.

Ten lęk na pewno jest niesłuszny. Z jednej strony rzeczywiście mówi się, zwracając uwagę na katastrofy, które nas spotykają, że żyjemy w czasach apokaliptycznych, ale z drugiej strony — te wszystkie okropności ukazane w Apokalipsie trzeba sobie odpowiednio przetłumaczyć. Gatunek literacki, jakim jest apokalipsa, nie dopuszcza dosłowności, tymczasem większość ludzi chce ją tak właśnie czytać. Trzeba również pamiętać, w jakich warunkach powstawała ta księga i na czym zależało św. Janowi, kiedy wybrał akurat ten gatunek literacki, a nie inny, żeby przedstawić swoje orędzie.

To znaczy, że nie zrozumiemy Apokalipsy bez uchwycenia historycznego kontekstu, w którym ona została napisana?

Rzeczywiście, pod koniec I w. w Cesarstwie Rzymskim miały miejsce prześladowania chrześcijan. Dotknęły one także św. Jana. Był za stary, żeby go skazać na śmierć, więc cezar Domicjan ograniczył się do wygnania go na wyspę Patmos. Jan, będący ostatnim żyjącym Apostołem, pełnił dotąd rolę — dzisiaj powiedzielibyśmy — metropolity. Z wygnania chciał wpłynąć na Kościół w Azji Mniejszej. Na Patmos otrzymał też wizje, które potem spisał. Co ważne, ich celem wcale nie było straszenie ludzi, ale podtrzymywanie w nadziei prześladowanych chrześcijan. „Wiem, że wam jest ciężko, przeżywacie trudne chwile, ale pamiętajcie: Chrystus jest z wami, spotka was nagroda, a zło zostanie ukarane” — takie jest mniej więcej przesłanie Apokalipsy.

Czyli pierwsi chrześcijanie odczytywali ją zupełnie inaczej niż my.

Wystarczy przeczytać obydwa listy św. Pawła do Tesaloniczan i od razu widać, że perspektywa Paruzji była wtedy inna: Nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa (1Tes 5, 9).

Pierwsi chrześcijanie spodziewali się, że dzień sądu nadejdzie lada moment. Paweł przestrzegał przed takim podejściem: prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański (2 Tes 2, 2). Po śmierci św. Jana, kiedy jego uczniowie zobaczyli, że zapowiadana Paruzja nie nadchodzi, szybko zdali sobie sprawę, że nie można Apokalipsy brać dosłownie.

To znaczy, że proroctwa się nie spełniają?

Niektóre z biblijnych proroctw spełniły się już za ich czasów. Na przykład w Ewangelii św. Marka Jezus tak zapowiada koniec świata, że nie sposób oddzielić go od zapowiedzi zburzenia Jerozolimy w 70 r. (Mk 13, 14-23). W tym wypadku skończył się pewien świat, ale jeszcze nie cały. To rozróżnienie musimy mieć ciągle na oku. Dzisiaj też pojawiają się zdarzenia o typie apokaliptycznym, ale to nie znaczy, że ostatecznym.

Czas jest bliski (por. Ap 1, 3), tyle że dla Pana Boga słowo „bliski” znaczy zupełnie coś innego niż dla nas. To wyrażenie oznacza, że dla Niego te sprawy już są postanowione i spełnią się niezawodnie.

Ale czy kataklizmy, których jesteśmy świadkami: huragany, trzęsienia ziemi, tsunami, nie są oznakami zbliżającego się końca świata? Wielu ludzi tak je postrzega.

Są, ale niekoniecznie rychłego. Ludzie często trafnie je odczytują jako znak od Boga, jest to bowiem rodzaj Bożego wołania o opamiętanie. Ale to wcale nie znaczy, że już zbliża się dosłownie koniec świata. Ludzie żyją tak, że trzeba ich upominać językiem mocnym, zarówno językiem zdarzeń, jak i słów, jak to ma miejsce np. w Apokalipsie.

Czy to napominanie musi być aż tak drastyczne? Przecież Bóg jest Miłością.

Zgoda, Bóg jest Miłością, nie zamierzam tego zakwestionować. Tylko że w Bogu miłość i sprawiedliwość są tym samym. Nie rozumiemy tego, bo są to dla nas rzeczy niepojęte, ale tak jest. Św. Bernard z Clairvaux mówił: „Całuj obie stopy ukrzyżowanego Zbawiciela, z których jedna oznacza miłosierdzie a druga sprawiedliwość”. Obie stopy — piękna synteza. I nie wolno przesładzać obrazu Serca Jezusowego, bo obok słów pocieszenia, są też inne: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny (Mt 25, 41). To też są słowa Jezusa. Nie można jednostronnie brać pewnych rzeczy, bo wtedy rozminiemy się z prawdą.

Człowiek na dobrą sprawę nie wie, co to grzech, jaka to straszna rzeczywistość, skoro Ojciec Niebieski chciał, żeby grzech był właśnie przez Jego Syna w tak okrutny sposób odpokutowany. Te klęski są wołaniem do każdego z nas: „Opamiętaj się, bo do czegoś innego jesteś przeznaczony. Sam nie wiesz, czym jest grzech, i dlatego muszę ci to powiedzieć”. Apokalipsa ilustruje, jak dalece grzech przeszkadza nam w tym, aby miłość Boga mogła nami całkowicie owładnąć.

Jednakże, jak mówiłem, te kataklizmy wcale nie oznaczają, że możemy się spodziewać prędkiego ostatecznego przyjścia Chrystusa.

Skąd takie przekonanie, Ojcze Profesorze?

Ciągle jeszcze nie dokonało się na przykład zapowiadane powszechne nawrócenie Żydów (Rz 11, 26) i nie sądzę, żebyśmy w najbliższym czasie mogli się tego spodziewać.

Ale jest spełniona inna zapowiedź końca: Ewangelia jest głoszona na wszystkich krańcach ziemi.

Rzeczywiście, niektóre zapowiedzi są już częściowo zrealizowane. I w praktyce niewiele jest zakątków ziemi, gdzie Ewangelia nie była słyszana, ale jednak są takie miejsca. Ostatnio czytamy w naszym klasztorze, podczas posiłków książkę Marka Koprowskiego pt. „Za Bajkałem”. Autor, człowiek świecki, który zjeździł Syberię, Kamczatkę i Sachalin, opisuje, jak w tych rejonach wygląda głoszenie Słowa Bożego. Tu i ówdzie Ewangelia jeszcze nie dotarła.

Powiedział Ojciec, że Apokalipsy w żadnym wypadku nie wolno brać dosłownie. Ale czy te zapowiedzi kar i plag należy rozumieć jedynie jako symbole? Pamiętam, że po katastrofie w elektrowni atomowej w Czernobylu pojawiły się głosy, że wydarzenie to zostało zapowiedziane w Apokalipsie. Słowo „czernobyl” można ponoć przetłumaczyć jako „piołun”, a tak nazywa się jedna z gwiazd, spadających na ziemię, o czym mówi 11 wers. w 8 rozdz. Apokalipsy.

Bo to słowo rzeczywiście znaczy „piołun”. Więc niektórzy stwierdzili: „Patrzcie, sprawdziło się dokładnie”. Był nawet jeden naukowiec, niemiecki fizyk, który napisał książkę mówiącą o tym, do jakiego stopnia Apokalipsa realizuje się na naszych oczach. Niektórzy uczeni zajęli wobec jego książki bardzo krytyczne stanowisko, ale trzeba przyznać, że ten świecki człowiek, katolik, potrafił umiejętnie połączyć pewne fakty. Wolno myśleć tak jak on, ale Kościół się w tej kwestii nie wypowiedział.

Moim zdaniem, trzeba zgrabnie połączyć jedno i drugie. Apokalipsa to opisana w symbolicznej szacie rzeczywistość duchowa.

Rzeczywistość duchowa — a czy można powiedzieć, że także rzeczywistość historyczna?

Oczywiście że tak. Na przykład słynne tysiącletnie panowanie Chrystusa (Ap 20, 1-6). Są dwie interpretacje tego fragmentu, obie pełnoprawne. Pierwsza mówi, że tysiąc lat to nie jest czasokres, tylko pewien aspekt życia Kościoła; druga — że przed samym końcem świata będzie jakiś wyjątkowo szczęśliwy okres w jego dziejach, a po nim nastąpi ostateczna walka z szatanem, jego przegrana i Sąd Ostateczny. Jedno i drugie jest możliwe.

Ja jestem zwolennikiem tej pierwszej interpretacji.

Millennium istnieje cały czas od powstania Kościoła. Ono istnieje dla tych, którzy polegają tylko na Bogu, dla nich życie jest już królowaniem z Chrystusem na ziemi. Dla nich „przyjdź Królestwo Twoje” oznacza nic innego jak łagodne przejście stąd — tam. I wówczas obraz Niebiańskiej Jerozolimy, ukazany na końcu w Apokalipsie, to po prostu nasza praca nad Kościołem.

Bo za tą socjologiczną, widzialną fasadą Kościoła buduje się Nowe Jeruzalem, i każdy z nas, choć nie jest pewny w jakim stopniu, ale to przyszłe Jeruzalem tworzy. Apokalipsa z tymi optymistycznymi wizjami ma nam tutaj bardzo dużo do powiedzenia: mamy być radosnymi budowniczymi przyszłej rzeczywistości, która już tu się zaczyna i nigdy się nie skończy. My, ochrzczeni, już jesteśmy obywatelami Królestwa Bożego. Każdy z nas ma w ręku „bilet do nieba”, ale najważniejsze, żeby go nie stracił. Słowa „przyjdź Królestwo Twoje” tracą w tej perspektywie negatywne skojarzenia.

Jak ta Niebiańska Jerozolima będzie wyglądała? Św. Jan opisuje ją bardzo barwnie.

Tak, tyle że znów nie należy tych opisów brać dosłownie. Te bogactwa, drogie kamienie, to nic innego jak symbol: tak cenne rzeczy, jakimi są na ziemi dla wielu klejnoty, będą dla nas — w wymiarze duchowym — nieustanną rzeczywistością. Pan Jezus zawsze był bardzo powściągliwy, kiedy mówił o szczęściu, które na nas tam czeka. Pozostawił takie wyrażenia, jak „dom Ojca”, „przy Moim stole” — bardzo skąpe opisy.

Apokalipsa mówi troszkę więcej, ale też niewiele. Jej końcowe fragmenty, które poruszają ten temat, zostały niestety źle zredagowane przez uczniów św. Jana. Są tam dwie wizje niebiańskiej Jerozolimy. „Jeruzalem czasów mesjańskich”, która pojawia się jako druga, jest tak naprawdę wprowadzeniem, a początek rozdz. 21. „Nowe stworzenie — Jeruzalem Niebiańskie” to — krótko mówiąc — sedno, wizja nowego nieba i nowej ziemi, przyszłości, która nas czeka. I to trzeba, oczywiście symbolicznie, ale jednak odbierać jako rzeczywistość. Tak będzie: przemieniony kosmos, przemieniona ziemia.

Co to znaczy „przemieniona ziemia”?

Jan pisze: I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma (Ap 21, 1). Morze (które chyba powinno być tu pisane z dużej litery) jest symbolem chaosu, zagrożenia. Apostoł mówi przez ten fragment, że w Nowej Jerozolimie nie będzie groziło człowiekowi żadne zagrożenie. Inny opis, mówiący o zstępującym z nieba Mieście, przystrojonym w różnorakiego rodzaju klejnoty, niczym oblubienica dla swojego męża (por. Ap 21, 2b), oznacza po prostu Lud Boży, złożony z wszystkich ludzi, a nie tylko z jednej rasy. To nowe Zgromadzenie jako całość jest Oblubienicą Chrystusa.

To są nasze interpretacje, ale pamiętajmy: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co jest dla nas przygotowane. Zaufajmy Bogu. Będzie tak, jak sobie tego nawet nie wyobrażamy...

W tej Nowej Jerozolimie, co ciekawe, Jan nie zauważył świątyni, kościoła.

Świątynia jest znakiem opiekuńczej Obecności Boga, więc tak długo jest nam potrzebna, jak długo człowiek potrzebuje się w niej schronić, jak długo istnieje niebezpieczeństwo. W Niebiańskim Jeruzalem niebezpieczeństwa już nie będzie, a Bóg będzie wszystkim we wszystkich (1 Kor 15, 28), On sam będzie Świątynią, więc ona w dawnej postaci nie jest potrzebna.

Ale żeby zamieszkać w Nowym Jeruzalem, trzeba najpierw przejść pozytywnie przez Sąd Ostateczny. Jak on będzie wyglądał?

Podczas Sądu Ostatecznego Pan Bóg pokaże, wobec wszystkich ludzi wszystkich czasów, że miał rację — po prostu.

W powszechnej świadomości Sąd Ostateczny będzie wyglądał tak jak na obrazach Hansa Memlinga czy fresku Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej — groźny Sędzia stanowczym ruchem rozdziela zbawionych od potępionych...

To są obrazy jednostronne, niepełne. W Apokalipsie jako Sędzia ostateczny pojawia się Syn Człowieczy. Obraz ten stanowi ostatni z trzech wątków mesjanizmu biblijnego. Pierwszy to wątek królewski — to, co Dawid usłyszał od Natana: wspaniała przyszłość dynastii Dawidowej (2 Sm 7, 13). Pojawia się on też przy Zwiastowaniu, kiedy Anioł mówi do Maryi: Pan Bóg da Mu tron jego praojca Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca (Łk 1, 32 n). Drugi wątek stanowią cztery pieśni o Słudze Jahwe z księgi Izajasza — Mesjasz cierpiący. A trzeci — to właśnie Mesjasz transcendentny, Syn Człowieczy na obłokach niebieskich z proroctwa Daniela i Apokalipsy. Z tych trzech wątków splata się jeden jakby sznur, tworzący pełny mesjanizm biblijny. I dopiero wtedy, kiedy wszystkie wątki razem się zejdą, mamy do czynienia z prawdziwą eschatologią i prawdziwym sądem.

Czy akcent położony na trzeci wątek mesjański — Syna Człowieczego — ma tutaj jakieś znaczenie?

W Ewangelii według św. Jana jest następujące zdanie: [Bóg] przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym (J 5, 27). Wyrażenie „ponieważ jest Synem Człowieczym” ma — jak to często u Jana bywa — dwie płaszczyzny. Pierwsza — realizacja mesjańskich wątków Syna Człowieczego, a druga płaszczyzna, psychologiczna, wskazuje, że Jezus jako Człowiek zna nas od wewnątrz, naszym sędzią będzie zatem Ten, który jako Człowiek zna nas lepiej. Potwierdzenie tego znajduje się w Liście do Hebrajczyków: A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa z tego, co wycierpiał (Hbr 5, 8). Czego Bóg miałby się nauczyć? Bóg niczego, ale człowiek tak. I Człowiek-Jezus przez swoje doświadczenia nabył świadomość tego — jak pisał Tomasz z Akwinu — „jak ciężko jest słuchać” Boga. O tym mówi też scena w Ogrójcu, kiedy Jezus wyraźnie prosi o oddalenie Męki.

W teologii pojawia się teza, że to my sami będziemy siebie osądzać, a Chrystus ten wyrok zatwierdzi.

O tym mówi 12. rozdz. Ewangelii Jana: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sadzić w dniu ostatecznym (J 12, 48). Czyli sąd, nawet ten szczegółowy, będzie wyglądał mniej więcej tak: staniemy przed Panem, a On powie: „Ja ci powiedziałem to i to, a ty teraz popatrz na swoje życie i powiedz, jak wygląda twój bilans”. W obliczu doskonałości Boga zobaczymy swoją niedoskonałość.

Nie należy tutaj zapominać, że Apokalipsa mówi nie tylko o sądzie na końcu czasów, ale też o tzw. indywidualnej Paruzji, o tym, że na każdego z nas przyjdzie koniec świata w godzinie śmierci. W praktyce nasz ziemski świat wówczas się skończy. Dlatego Apokalipsę warto też czytać jako rodzaj lektury rekolekcyjnej, która ma nas przygotować na dobrą śmierć

Jak wygląda relacja między Apokalipsą a objawieniami maryjnymi? Przesłanie niektórych z nich jest bardzo podobne do wizji z Objawienia św. Jana. Czy można szukać między nimi jakichś analogii?

Wolno to robić, ale to wcale nie znaczy, że objawienia maryjne są realizacją tej księgi Pisma Świętego. Opowiem tu moją rozmowę z Janem Pawłem II. Kilka lat temu siedzieliśmy tylko we dwóch w jego prywatnej bibliotece. To było tuż przed podróżą Papieża do Fatimy. Sam rozpoczął rozmowę. Powiedział: „Zaraz lecę do Fatimy, i tam będę musiał powiedzieć, co to znaczy, że Kościół zatwierdza objawienie prywatne. A znaczy to tylko tyle, że w tym objawieniu nic się nie sprzeciwia Objawieniu Bożemu, obowiązującemu w Kościele”. To znaczy tylko tyle, a szczegółów wcale nie trzeba brać pod uwagę. Nie są one na tym samym poziomie objawienia.

Ojcze, a czy mamy jakiś wpływ na to, kiedy nastąpi koniec świata?

Oczywiście że tak. W Piśmie Świętym jest fragment, który dokładnie o tym mówi. Jego autorem jest św. Piotr: „przez świętość postępowania i pobożność staracie się przyspieszyć przyjście Pana naszego” (por. 2P 3, 12). Nasze dążenie do świętości przybliża przyjście Chrystusa.

Skarby sztuki

Zalewskie dobra kultury powinny powrócić do Zalewa

Zalewski kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty, nieodłączny element miejskiego krajobrazu, jest przede wszystkim namacalną cząstkę historii miasta, które w przeszłości odgrywało znaczącą rolę w dziejach pruskiej krainy.
Budynek kościoła i jego wyposażenie nie ucierpiało znacznie od strasznej pożogi zgotowanej miastu przez Sowietów po jego zajęciu w styczniu 1945r. Nie mniej z dawnego wystroju wnętrza świątyni nie pozostało wiele. Najcenniejsze bowiem dobra, związane z dziejami miasta nad jez. Ewingi nie zachowały się w Zalewie. Chodzi o wiszące na ścianach chóru trzy duże obrazy olejne. Do 1945r. były tam portrety trzech pastorów zalewskich: Davida Pomiana Pesarowiusa (Pesarovius), Johannesa Nebiusa (Nebe) oraz wizerunek arcyprezbitera Gottfrieda Alberta Pauliego. Osoby te były bardzo związane z miastem. Dawid Pomian Pesarowius był w latach 1678-1693 r. tutejszym proboszczem. Sprawował też funkcję pastora polskiego kościoła ewangelickiego oraz asesora konsystorza pomezańskiego w Zalewie. Zmarł 30 sierpnia 1693 r. na dżumę. Więcej o nim i jego korzeniach (rodzina jego kultywowała na Mazurach polską tradycję) napisał K. Skrodzki w Dziejach Ziemi Zalewskiej, Zalewo 2005.
Arcyprezbiter Johann Nebius był także nauczycielem w miejscowej Szkole Prowincjonalnej oraz asesorem Konsystorium Pomezańskiego. Legenda przypisuje mu uratowanie miasta przed hordami wojsk litewskich w czasie okrutnej dżumy, która nawiedziła Prusy na początku XVIIIw. Zalewo opustoszało, gdyż część jego mieszkańców dawno już uciekła, a reszta ukryła się w pobliskim lesie. W mieście pozostał tylko stary kapłan, Johannes Nebius. Rabusie wynosili z kamienic żywność oraz wszelki dobytek i składali wszystko na placu przed kościołem. Wtedy z wieży kościoła odezwał się nagle dźwięk dzwonu, któremu towarzyszyło ludzkie zawodzenie jednego i tego samego straszliwego słowa; „pestilenzia" „pestilenzia" - zaraza, zaraza. Jednocześnie w oknie wieży kościoła ukazała się biała postać, bardziej do zjawy czy ducha podobna, która stojąc z rozportartymi ramionami wydawała owe przerażające wycie. Najeźdźcom zaparło dech w piersiach z przerażenia i zaraz rzucili się do panicznej ucieczki, pozostawiając przed kościołem zgromadzone łupy. Zalewo było wolne i oszczędzone od rabunku. (tłumaczenie Kazimierz Madela, Stary kapłan i żołdacy. Legendy Ziemi Zalewskiej, w Zapiski Zalewskie, nr 6/2004, s.40). Zaraza nie oszczędziła jednak kapłana, który uratował miasto przed grabieżą. Johannes Nebius zmarł 10 listopada 1710 r. Mieszkańcy Zalewa w podziękowaniu za ratunek pochowali dzielnego kapłana na honorowym miejscu w kościele pod ołtarzem. Obraz olejny przedstawiający Johannesa Nebiusa wisiał jeszcze do 1945 r. na północnej ścianie nawy kościoła w Zalewie, obok portretu Pesarowiusa.
Gottfried Albert Pauli był zalewskim proboszczem w latach 1709-1745, pełnił on także funkcje asesora Konsystorium Pomezańskiego.

Aktualnie portret Davida Pomiana Pesarowiusa można oglądać w Morągu! Jest on reprezentacyjnym eksponatem wystawy Sztuka Prus Książęcych XVI-XVIII wieku w Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w tym mieście - oddziale Muzeum Warmii i Mazur (II piętro). W sierpniu 2007r. poprosiłem panie pilnujące ekspozycje, o zgodę na zrobienie zdjęcia obrazu. Nie pozwolono mi, dlatego też mogę tylko zamieścić czarno białą reprodukcję K. Prokopowicza. Wiadomo, że powstał on w latach 1690-1693 w królewieckim środowisku artystycznym. Portret jest interesującym artystycznie obiektem malarstwa rodzimego (płótno olejne naklejone na deskę o wymiarach 200x118 cm). Zaznaczają się w nim wpływy sarmatyzmu. Dzieło to poddane zostało pełnej konserwacji w 1970r., opisane zostało też w literaturze naukowej (E., Celińska, K., Wróblewska, Nad ikonografią polskich pastorów ewangelickich, w: Komunikaty Mazursko-Warmińskie, nr 4/1969, s. 493.; E., Celińska, K., Wróblewska, Sztuka dawna w zbiorach muzeów województwa olsztyńskiego. Katalog wystawy z okazji dwudziestopięciolecia konserwacji muzealiów w województwie olsztyńskim czerwiec-listopad 1971r., Olsztyn 1971, s. 16 i 37 – 38).

Jest wielce prawdopodobne, że również zachowały się pozostałe dwa portrety pastorów zalewskich. Leżą zapewne gdzieś w magazynach Muzeum Warmii i Mazur i jak wiele eksponatów, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Niepokoi fakt, że ich stan może być nie najlepszy.
Los zalewskich skarbów nie wzbudził jak dotychczas zainteresowania zalewian. Nie spowodowała tego z rozmachem obchodzona rocznica 700 lecia nadania praw miejskich, trzy lata temu (zasygnalizowano wtedy na łamach rocznicowej monografii Ziemi Zalewskiej ten temat). Również i dziś głucho na ten temat, pomimo, że dzieje miasta są tematem zainteresowania mieszkańców.
Wydaje się, że właściwym i docelowym miejscem eksponowania zalewskich dóbr kultury powinno być miasto nad Ewingi. Tymczasowo sprawę można byłoby rozwiązać, poprzez wykonanie reprodukcji przechowywanych gdzie indziej obrazów. W pierwszym rzędzie dotyczy to portretu Pesaraviusa. Moralny obowiązek powyższego ciąży na obecnym depozytariuszu tego portretu, to jest Muzeum Warmii i Mazur.
W tym miejsce wypada przypomnieć inne głośne próby rewindykacji zabytków w Polsce, w szczególności tryptyku Sąd Ostateczny, Hansa Memlinga z kościoła Marii Panny w Gdańsku (oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym, a kopia obrazu w kościele).
Co o tym sądzicie? Pytanie kieruję w szczególności do mieszkańców i władz Zalewa. Może koledzy z Morąga, który szczyci się dziś tym dziełem sztuki, zabiorą w tej sprawie głos?